dominanta septymowa (I)

Niektóre podręczniki do nauki harmonii wyszczególniają dział harmonii konsonansowejdysonansowej. Pierwszy opiera się na materiale dźwiękowym triady harmonicznej, w której każda z funkcji jest akordem durowym bądź molowym, czyli konsonansem. Dysonansowy zaś charakter powstaje za sprawą dodania septymy do akordu V stopnia.

Od tego momentu harmoniczny potencjał środków nabiera mocy, tempa i możliwości. Przypatrzmy się więc bliżej dominancie septymowej!

 

kilka (nie)oczywistości

Triada harmoniczna to trzy najważniejsze akordy każdej tonacji. Tonika stanowi ośrodek tonalny, jest słońcem tego wszechświata. Kontrastują z nią dwie dominanty: dolnagórna, leżące w identycznej, kwintowej odległości od toniki, będące jakoby kresem dźwiękowego universum:

centrum tonalne

Zresztą jakakolwiek tonacja nie zamyka się w zaledwie ośmiu (siedmiu różnych) dźwiękach, ale można w niej widzieć niekończącą się, niczym wszechświat, konstelację.

Relacje dominantowo-toniczne, czyli następstwo S-T oraz D-T wprowadza napięcie, kontrast energetyczny: dominanty go powodują – każda w odrębny, indywidualny dla siebie sposób – a tonika go rozładowuje. Rolą subdominanty jest spowodować rozwój melodii, odciągnąć nas od owego centrum, a zadaniem dominanty jest sprowadzić zakończenie częściowe lub całkowite, poprzez pchanie w kierunku punktu wyjścia.

Już sam ten fakt wystarczy, by stworzyć interesującą brzmieniowo (acz całkowicie najprostszą) konstrukcję harmoniczną – logiczny proces gromadzenia napięć i ich odprężeń. Każdy jednak z tych akordów sam w sobie brzmi zgodnie i napięcia nie powoduje. Współbrzmienia takie określamy mianem konsonansu. Ale czym właściwie jest konsonans?

 

konsonanse i dysonanse

Ciekawą interpretację terminów przedstawia Marek Podhajski:

Istota pojęcia konsonansowości może być zdefiniowana w rozmaity sposób. Można mówić o konsonansie i dysonansie używając określeń takich jak „współbrzmienie przyjemne” i „współbrzmienie nieprzyjemne”. Ujmując sprawę od strony dynamicznej mówimy o współbrzmieniu pozostawiającym wrażenie spoczynku, bądź powodującym konieczność dalszego ruchu. Porządkujemy wreszcie współbrzmienia w zależności od stopnia, w jakim stapiają się w jedną całość ich poszczególne składniki.

(M. Podhajski, Interpretacja matematyczno-logiczna elementarnych pojęć harmonii funkcyjnej, Gdańsk 1974, s. 157)

Skoro więc naturalnym stanem muzyki jest wprowadzanie napięcia i jego rozładowanie, można sięgać po środki, które wzmocnią i uwypuklą ten kontrast. Dzięki temu otrzymujemy sprzężenie zwrotne: im silniejsze naprężenie, tym mocniejsze poczucie rozluźnienia.

 

obudzić bestię

Konsonansowy więc akord piątego stopnia zmienia swój charakter (moc), kiedy wyposażymy go w dodatkowy składnik: septymę. Ten dodany dźwięk — zaledwie jeden, kolejna tercja w szeregu — diametralnie zmienia akordowe status quo: ugrzeczniony trójdźwięk mutuje w małą harmoniczną bestię.

Skąd się wziął ten składnik? Jak go uzasadnić?
Z pewnością nie jest on dźwiękiem przypadkowym. W systemie tonalnym akordy mają budowę tercjową, która wywodzi się z praw akustyki – od szeregu alikwotów, czyli tonów harmonicznych. Pierwszych sześć dźwięków składowych wyjaśnia budowę trójdźwięku majorowego, siódmy (i ósmy) zaś uzasadnia składniki D7:

szereg alikwotów
szereg alikwotów

Akordy więc, jak również zasady dwojenia składników oraz charakterystyka układu skupionego i rozległego wynikają z fundamentalnych praw fizycznych.

 

tryton – kluczem…

Wróćmy jednak do D7. Jak już wiemy, jest to czterodźwięk, który tworzą nuty odległe od siebie o tercje: wielką, małą i małą. Dodanie kolejnego składnika znacząco zmienia budowę akordu. Pojawiają się dwa współbrzmienia dysonansowe, które wzmagają napięcie i wymagają odpowiedniego rozwiązania: to tryton (między tercją a septymą akordu) oraz septyma mała (między prymą a septymą).

dysonanse w D7

 

geneza trytonu

Zasada rozwiązywania każdego dysonansu jest jedna i niezmienna: należy osiągnąć sąsiedni dźwięk możliwie jak najmniejszym ruchem. Sprawa stanie się jeszcze bardziej przejrzysta, kiedy zwrócimy uwagę na umiejscowienie trytonu w gamie durowej.

Tryton, interwał liczący 6 półtonów, występuje między IVVII stopniem oraz między VIIIV. W każdej z tych konfiguracji, IV stopień dzieli zaledwie pół tonu od stopnia III (stopień V oddalony jest o cały ton, a więc dwukrotnie!). Podobnie stopień VII (dźwięk prowadzący!) najbliżej ma na VIII st. – pół tonu (w przeciwieństwie do VI st. – cały ton):

Stopnie te, czyli VIII (I)III stanowią zawsze dźwięki rozwiązania trytonu.

 

rozwiązanie trytonu

Odmienne rozmieszczenie dźwięków tworzących tryton daje dwie jego postaci: kwartę zwiększoną lub kwintę zmniejszoną.

W obu przypadkach brzmienie pozostaje identyczne, bo obie konfiguracje tworzy odległość sześciu półtonów. W obu przypadkach też, wspomniana przed momentem zasada rozwiązania – tj. postęp o najmniejszą odległość – jest ciągle obowiązując: f zawsze rozwiąże się na e, a dźwięk h zawsze postąpi o pół tonu w górę na c.

Innymi słowy: to, czy dany tryton rozwiąże się ’na zewnątrz’ czy ’do środka’ zależy jedynie od konfiguracji dźwięków:

 

wnioski

Implikacje te są kluczowe dla okiełznania bestii, jaką jest D7, gdyż – jak powiada harmoniczna reguła – prawidłowe rozwiązanie dominanty septymowej ma miejsce wtedy, gdy prawidłowo rozwiązany jest tryton.

Tą kwestią jednak zajmiemy się następnym razem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *