akord z dodaną sekstą (II)

Kontynuacja wątku dedykowanemu akordom z dodaną sekstą.

Znając już genezę oraz zasady rozwiązywania czterodźwięków z dodatkowym składnikiem, przyjrzymy się różnym formom akordów. Spróbujemy nauczyć się odróżniać je od siebie, a tym samym — unikać czyhających pułapek…

 

ile jest akordów z sekstą?

Na tak postawione pytanie – a jest ono celowo sformułowane nieprecyzyjnie – trudno odpowiedzieć jednoznacznie.

Współbrzmienie omówione do tej pory to czterodźwięk składający się z prymy, tercji, kwinty i seksty. Nadprogramowy składnik, sekstę, dodaje się wyłącznie do trójdźwięków głównych. Wynika stąd, że w każdej tonacji istnieją tylko trzy takie funkcje: T, SD.

Ale czy na pewno?
Akordom z sekstą zdaje się przyświecać hasło: ’Rozwiąż mnie, a dowiesz się…’
Sprawdźmy więc!

 

casus 1

Znamy już zasady postępowania z akordami z dodaną sekstą: aby je rozwiązać, należy kwintę akordu pozostawić w miejscu, a sekstę poprowadzić w górę. Ilustrują to przykłady:

Można więc w skrócie powiedzieć, że akord z dodaną sekstą rozwiązuje się trójdźwięk położony kwintę czystą wyżej (kwartę niżej) lub inaczej: kwinta A6, która pozostaje w miejscu, staje się prymą następnego akordu.

Uważny czytelnik zwrócił pewnie uwagę, że powyższa grafika ilustruje jedynie dwa akordy z dodaną sekstą: ST. Jeżeli te same zasady zastosujemy do akordu V stopnia, otrzymamy nienaturalne następstwo: dominanta nie rozwiąże się na tonikę, a otrzymamy połączenie: DSII.

Wychodzi więc na to, że choć sekstę można dodać wyłącznie to trójdźwięków triady, to aspekt praktyczny wyłącza zeń dominantę. Mielibyśmy więc tylko dwa akordy z sekstą: na I i na IV stopniu.

Jak pamiętamy, następstwo akordu IV stopnia po D jest możliwe wtedy, kiedy akord V stopnia jest trybu molowego, tj. gdy nie zawiera dźwięku prowadzącego. To jedna z możliwości dodania seksty do dominanty. Drugą jest potraktowanie tegoż składnika jako opóźnienia dla septymy. D6–7 rozwiąże się wówczas na T:

Rozwiąż mnie, a dowiesz się…’

 

casus 2

Istnieją akordy, w których seksta rozwiązuje się w dół. Kiedy na początkowym etapie nauki harmonii miałem z nimi do czynienia – jak się można domyślać – powodowały niemały zamęt: kłóciły się, dysonowały z wpojonymi zasadami.

Zagadnienie zilustruję prostym przykładem nutowym:

seksta opadająca

Minęło trochę czasu, nim zorientowałem się, w czym tkwi uzasadnienie dla takiego rozwiązania. Sprawa jest zupełnie banalna!

Jeśli przeanalizować drugie współbrzmienie, okaże się, że jest to akord, w którym brakuje kwinty. Wyeksponowana w sopranie seksta jest dźwiękiem obcym, występującym zamiast kwinty. W takim przypadku seksta przejmuje na siebie rolę kwinty i zachowuje się tak, jak kwinta. Funkcyjnie należałoby ten akord opisać jako °S6 5  .

Różnicę między akordem z sekstą jako dźwiękiem obcym, a akordem z sekstą dodaną ilustruje następujący przykład:

Rozwiązując więc akord, w którym występuje seksta, należy wpierw określić jej rolę – bo od jej znaczenia zależeć będzie sposób rozwiązania.

Sekstę taką – zastępującą kwintę – zawiera również D7 w formie akordu chopinowskiego. Nie wolno więc pomylić z nim przypadku, jaki omówiłem wcześniej, kiedy seksta występowała obok kwinty i opóźniała septymę. Obowiązują tu już inne reguły rozwiązania oraz odmienne oznaczenie funkcyjne:

Istotnie więc — ’Rozwiąż mnie, a dowiesz się…’

 

casus 3

A cóż to za akord?

Na to pytanie – podobnie, jak na to, które postawiłem na początku – niepodobna odpowiedzieć jednoznacznie. Układ dźwięków sugeruje wprawdzie postać zasadniczą akordu Rameau, tj. S6, ale da się tu również widzieć sekstową postać (I przewrót) SII w formie septymowej.

Żadnej interpretacji nie jest w stanie rozstrzygnąć zwyczajne podpisanie funkcji, przegłosowanie przez większość entuzjastów, ani nawet najmędrsze uzasadnienie teoretyczne… W tak przedstawionym przykładzie obie wersje są równouprawnione.

Jedynym czynnikiem rozstrzygającym spór jest analiza kontekstu, czyli następstwa. Wszak akordom przyświeca maksyma ’Rozwiąż mnie, a dowiesz się…’

 

ciekawostka

Teoretycy muzyki dzielą się na tych, którzy w S6SII7 widzą dwa różne akordy i na takich, dla których to jak dwie strony tego samego medalu. Ci pierwsi kategorycznie żądają odpowiedniej interpretacji funkcyjnej i uznają jedną jedynie słuszną możliwość rozwiązania. Drudzy zaś dopuszczają oba oznaczenia funkcyjne i dwie możliwości następstwa.

Drugie stanowisko prezentują m.in. Piotr Rytel czy Jan Gawlas. Co pośrednio wynika z lektury traktatu, również i Jean-Philippe Rameau zdawał się liberalnie podchodzić do zagadnienia. Wywodził on wszak brzmienie akordu z sekstą od czterodźwięku septymowego, a dodatkowo nie istniała jeszcze wówczas obowiązująca dziś rozbudowana, XIX-wieczna terminologia stopniowo-funkcyjna Hugo Riemanna, wprowadzona w Polsce pracami Kazimierza Sikorskiego.

 

wnioski

Akordy zawierające sekstę to chytre bestie: zawierają składnik, który może występować obok lub w zastępstwie dźwięku akordowego. Kontekst ten rozstrzyga o ich roli i ustala reguły rozwiązania. Dla interpretacji funkcyjnej niezbędna jest wnikliwa analiza następstwa, czyli rozwiązania.

Pominąwszy aspekt techniczny, są to współbrzmienia o przyjemnym brzmieniu. Wprowadzające urozmaicenie względem konsonansowych trójdźwięków oraz dysonujących form dominantowych. Choć teoria przedstawiona przez Jean-Philippe Rameau ukazuje wspólne korzenie A6 D7, ich rola jest unikalna dla każdej z dominant.

Jak pisał Jan Gawlas, „Poznanie i opanowanie każdego nowego środka harmonicznego umożliwia coraz właściwszą harmonizację„. I to jest, pamiętajmy, nadrzędny cel nauki zasad harmonii funkcyjnej…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *