O Radix Jesse

Liturgiczny okres adwentu skrywa bogactwo treści. Świadczy o tym choćby teologia tego okresu, czy tematyka tekstów mszalnych.

Chcę się podzielić interesującym utworem Pawła Łukaszewskiego. To jedna z Wielkich Antyfon Adwentowych (’Antyfon O’), liturgicznie przeznaczona na 19 XII, O Radix Jesse.

Tekst jest parafrazą proroctwa o obiecanym Mesjaszu, zaczerpniętego z Księgi Izajasza.

Iz 11, 1.10
O Radix Iesse,
qui stas in signum populorum,
super quem continebunt reges os suum,
quem gentes deprecabuntur:
veni ad liberandum nos,
iam noli tardare.
Korzeniu Jessego,
który się wznosisz jako znak dla narodów,
przed Tobą zamilkną królowie,
a ludy modlić się będą do Ciebie;
przyjdź nas wyzwolić,
już dłużej nie zwlekaj.

Ciekawy komentarz przybliżający treść antyfony pozwalam sobie zacytować w całości:

O Korzeniu Jessego usłyszymy w nocnym oficjum Narodzenia Pańskiego, gdzie jasnym się stanie, że jest nim sam Chrystus, potomek Jessego, odrośl z jego korzenia.
To na Nim spocznie Duch Pana, On będzie znakiem ocalenia dla narodów, przed Nim władcy zamilkną – tu mamy też nawiązanie do Iz 52,15, do Pieśni o Słudze Pańskim, a więc nawiązanie do męki – zamilkną, bo ujrzą coś niewyobrażalnego: Boga, który stał się człowiekiem.
Narody, które będą się do Niego modlić, to dokładniej poganie (gentes w Wulgacie ma takie znaczenie najczęściej), ci, którzy się nawrócą do Pana ze wszystkich krańców ziemi. On ma przyjść, aby nas wyzwolić.
Antyfona kończy się trochę niecierpliwym ’już nie zwlekaj’ (por. antyfonę jutrzni III niedzieli Adwentu).

https://brewiarz.pl/czytelnia/adwent_o.php3

 

Treści te wyraża kapitalna muzyka:

  • współbrzmienia bazujące na akordzie majorowym z dodaną septymą wielką tworzą mistyczny klimat,
  • motywika bazująca na dwójkowym i trójkowym podziale rytmicznym – nawiązująca do estetyki chorału,
  • zmienna dynamika może symbolizować dialog człowieka 'wewnętrznego’ z 'zewnętrznym’,
  • specyficzny rodzaj artykulacji, sussurando, kojarzący się z podszeptami złego,
  • niezwykle prosty i efektowny punkt kulminacyjny.

 

moja historia

Był listopad 2011 roku.

Przed nami – chórzystami – stało nie lada zadanie: przygotować solidny repertuar na międzynarodowy turniej dyrygentury chóralnej – W stronę polifonii. Od ponad godziny próbowaliśmy zmierzyć się z dwoma współczesnymi utworami. Na pół godziny przed końcem próby dyrygent zapowiedział pracę nad kolejnym, niećwiczonym dotąd utworem. Otworzyłem nuty, odebrałem dźwięki, usłyszałem pierwsze współbrzmienie i… zakochałem się! Pomyślałem sobie wtedy: „O! Na tego kompozytora warto zwrócić uwagę!”

Tak wkroczyłem w świat muzyki Pawła Łukaszewskiego.
Ale to opowieść na inną okazję.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *