J. Targosz: Podstawy harmonii funkcyjnej

opis bibliograficzny:
tytuł: Podstawy harmonii funkcyjnej
autor: Jacek Targosz (1936-2008)
objętość: 387 s.
wydawca: PWM
data i miejsce wydania: Kraków 2010


wprowadzenie
Podręcznik prof. Jacka Targosza to jedna z niewielu pozycji, funkcjonujących w szkolnictwie, stanowiących alternatywę dla epokowego dzieła Kazimierza Sikorskiego. Już sam ten fakt może świadczyć o wartości skryptu krakowianina. Gruntowna lektura zdaje się tę tezę potwierdzać.
omówienie
W słowie wstępnym poruszony został bardzo ważny aspekt nauki harmonii, jakim jest nieodzowna cierpliwość i wytrwałość w zgłębianiu tajników połączeń akordów:
Niniejsza książka jest podręcznikiem adresowanym do (…) tych czytelników, którzy (…) wykazują równocześnie wystarczającą determinację i cierpliwość, by systematycznie przerobić cały zawarty w niej materiał.
Pojawiają się tu też dość oczywiste wskazania w zakresie przygotowania intelektualnego:
(…) podjęcie nauki harmonii wymaga nie tylko biegłego i czynnego opanowania materiału zasad muzyki, lecz równocześnie dobrego zrozumienia podstawowych pojęć i problemów systemu dur-moll (…)
Właściwą część wykładu harmonii rozpoczyna przypomnienie praw obowiązujących w systemie dur-moll. Obok zestawienia elementarnych terminów, pojawiają się tu interesujące wskazania, wynikające niewątpliwie z wieloletniej praktyki dydaktycznej autora. Odniesienia do frapującego problemu kwint i oktaw równoległych, ruchu głosów o interwał zwiększony, czy uzasadnienie pewnych swobód harmonicznych, będących przejawem oryginalności pomysłu kompozytorskiego, a nie wynikiem przypadkowości, czy chwilowego kaprysu.
Niezwykle celne uwagi odnoszą się  do praktycznej strony przedmiotu, która zwłaszcza w świadomości uczniów, bywa nieuwzględniana. Targosz pisze wprost:
Nauka harmonii jest nauką przede wszystkim praktyczną, wymagającą od uczącego się wykonania wielu ćwiczeń w formie pisemnej i poprzez granie ich na fortepianie oraz wykształcenia umiejętności słyszenia harmonicznego (…)
W ramach prostych pierwszych ćwiczeń pojawia się propozycja szybkiego orientowania się w materiale dźwiękowym, tj. umiejętność określenia, jaką rolę spełnia w każdej tonacji dany dźwięk.
Oddając się dalszej lekturze, napotkałem pierwszy (pierwszy z wielu – dodajmy) przykład graficzny, który bardzo długo musiałem przyswajać. Cały układ graficzny książki zresztą sprawia wrażenie zeskanowania jakiejś pierwotnej wersji skryptu, drukowanej na starodawnej igłówce, który to skan został z konieczności pomniejszony do rozmiarów standardowej książki. Niby nic nie znaczący szczegół, ale cała strona graficzna była istną męczarnią oczu… [do tematu powrócę na końcu]
Wracając do meritum – przedstawiony zakres skal poszczególnych głosów, w moim odczuciu, bardziej zaciemnia obraz, zamiast go rozjaśnić:
Z dużym zaciekawieniem zapoznałem się ze wskazaniami autora dotyczącymi dwojenia składników akordu (w odniesieniu do szeregu alikwotów) oraz tzw. pulsu harmonicznego, czyli logicznego prowadzenia następstw akordów (który powinien być zgodny z metrum). Również moje skromne doświadczenia dydaktyczne pokazują, że na początkowym etapie nauki uczniowie mogą mieć liczne wątpliwości, jak należałoby rytmicznie „zagospodarować” materiał dźwiękowy.
Równie wartościowe uwagi zostały odniesione do algorytmu postępowania, tj. najpierw wykonać „szkielet” (sopran z basem), następnie go przegrać (prześpiewać), by wychwycić pierwsze potencjalne mankamenty, a następnie wypełnić głosami środkowymi. Bardzo trafna uwaga dotyczy unikania czysto piśmiennego (spekulatywnego) rozwiązywania zadań:
Bardzo przestrzega się przed rozwiązywaniem zadania w formie pisemnej, tj. pisania od razu akordów bez analizy całości. Ta niewłaściwa metoda jest, niestety, często przez uczniów praktykowana z najgorszym wynikiem, szczególnie w późniejszych, bardziej złożonych zadaniach.
W podobnym duchu należy rozumieć wskazówkę:
Mnogość kombinacji (…) jest na tyle duża, (…) dlatego też, jeśli nie jesteśmy pewni naszej wyobraźni dźwiękowej, lepiej jest zawsze sprawdzić na fortepianie, jak zabrzmi pisane przez nas [zadanie]
Odnośnie do wyobraźni dźwiękowej, prof. Targosz w innym jeszcze miejscu poleca wykonać interesujące zadanie, sprzyjające jej rozwojowi:
Napisać, grać na fortepianie i ustawić w wyobraźni wszystkie możliwe rozkłady D7
Niezmiernie intrygujące okazały dla mnie się wyjaśnienia związane z dominantami pozornymi oraz ich odróżnienie od dominant wtrąconych. Okazuje się bowiem, że zdaniem krakowianina, „zwykłą” SII – dla podkreślenia jej funkcji dominanty pozornej należy umieścić w ostrym nawiasie, tj. <D> (nie mylić z nawiasem okrągłym czy kwadratowym). Nawet alteracja tercji tego akordu, na przykład jako nuty przejściowej, ciągle jest rozumiana jako dominanta pozorna. Dominantą wtrąconą staje się wówczas, kiedy do durowego trójdźwięku dodamy septymę małą. Powstały w ten sposób akord możemy zapisać jako (D).
Dalszy wykład jest przedstawiony rzetelnie i dość szczegółowo, zwłaszcza w najobszerniejszym zdaje się dziale, jakim są alteracje i modulacje. Podsumowaniem wykładu harmonii jest wprowadzenie do analizy harmonicznej, którego istotę wyłożono w następujących słowach:
werdykt
książka interesująca, rzetelnie przedstawiająca zasady harmonii funkcyjnej. Nie bez powodu jest wybierana jako alternatywa dla innych, powszechnie uznanych podręczników szkolnych.
Jedynym – ogromnym! – mankamentem jest paskudna szata graficzna, która zwłaszcza w przypadku przykładów nutowych przez cztery lata skutecznie zniechęcała mnie do lektury:
Biorąc pod uwagę, że książkę wydano w ubiegłej dekadzie, można i trzeba było ją inaczej opracować.