wprowadzenie do harmonii (IV)

No dobrze, parafrazując klasyka: harmonia – jaka jest, każdy widzi

W szeregu ostatnich wpisów pochylaliśmy się nad istotą przedmiotu, poznaliśmy jego początki, założenia filozoficzne, podstawy merytoryczne i wymagania, jakie stawia wkraczającym w jej obszar.

Dziś proponuję przewodnik po drodze do harmonicznego sukcesu. W tym celu posłużę się artykułem, jednym z pierwszych, jakie pojawiły się na tej stronie. Dla ułatwienia, zamieszczam go w całości poniżej.

 

jak osiągnąć harmoniczny sukces?

Kto przeglądnął już wpis O HARMONII, zwrócił z pewnością uwagę na opinie teoretyków muzyki, dzielących się swym doświadczeniem w zakresie nauki harmonii. Jeden z autorów – Kazimierz Garbusiński – zasugerował nawet, że dla jednych harmonia może być źródłem szczęścia, a dla innych – źródłem kataklizmów w życiu.

Choć osobiście uważam, że jest to opinia nieco przesadzona, spróbuję odpowiedzieć na pytanie: jak można zabezpieczyć się przed tą drugą ewentualnością? Innymi słowy: co zrobić, by osiągnąć harmoniczny sukces?

Cóż, sprawa wydaje się prosta, choć – jak się za chwilę przekonamy – składa się na nią kilka istotnych wątków. Odpowiadając, posłużę się kolejnością aspektów, wymienionych przeze mnie w cytowanym już artykule. Będą to: teoria, predyspozycje intelektualne oraz cechy charakteru, a także praktyczny wymiar dyscypliny oraz jej „ostateczny” cel.

 

theoría

Jeśli chodzi o aspekt teoretyczny, istnieją takie działy zasad muzyki, których znajomość jest nieodzowna:

nazwy dźwięków, oktaw, znajomość klucza wiolinowego i basowego = sprawa elementarna i dość oczywista, więc pozostawię bez komentarza.

interwały (oraz ich przewroty) = umiejętność szybkiego określania interwałów w znaczący sposób ułatwia naukę harmonii. Biegłość w podawaniu ich nazw oraz rozmiarów (symbole, np. 3>, 2<), wskazywanie ilości półtonów, przewrotów, budowanie i odczytywanie interwałów zapisanych na dwóch różnych pięcioliniach itp. to jeden z podstawowych wymogów, przydatnych nie tylko w nauce realizacji konstrukcji czterogłosowej, ale także znacznie ułatwiających poznanie systemu basu cyfrowanego.

akordy (oraz ich przewroty) = harmonia to nauka o budowaniu i łączeniu akordów. Są wśród nich trójdźwięki, czterodźwięki oraz jeszcze bardziej złożone postaci. Jeśli chodzi o trójdźwięki, to (na całe szczęście) istnieją tylko cztery ich tryby: >, o, +, <.

Ale czy na pewno? Kto dotarł do sympatycznego działu o wdzięcznej nazwie alteracje, wie, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej, punkt wyjścia, drzwi prowadzące do fascynującego i (zdaje się) nieprzeniknionego dotąd świata… (zobacz ⇒ tu). Nawiasem mówiąc, w większości podręczników dział ten jest traktowany bardzo ogólnie, albo wręcz całkowicie pomijany (food for thought).

budowa gam durowych i molowych w odmianach (przede wszystkim: durowej naturalnej i molowej harmonicznej) = omówione powyżej twory, czyli dwu-, trzy- i wielodźwięki to zaledwie początek; to materiał „surowy”, wyabstrahowany. Miejscem jego konkretyzacji są poszczególne gamy – durowe i molowe – określane za pomocą znaków przykluczowych, mające swoje równoległe odpowiedniki, a modyfikowane przez ingerencję w VI i VII stopień – posiadające kolejne odmiany.

Chociaż wszystkie one powstały w oparciu o dwie proste skale, każda gama jest unikalna, ma swoją kolorystykę. Wiedzieli o tym już starożytni, komponując m.in. najważniejsze swoje hymny wyłącznie w skali doryckiej. Mistrzowie baroku wypracowali tzw. retorykę tonacji, tj. każdej z gam przypisali konkretne zabarwienie (np. wg J. Matthesona E-dur jest pełna zwątpienia, a g-moll – najpiękniejszą tonacją). Niektórzy kompozytorzy zaś w określonych tonacjach stale wyrażali najbardziej osobiste emocje, np. L. van Beethoven: c-moll: patos (pathetique), f-moll: namiętność (appassionato), Es-dur: bohaterskość (eroico).

triada harmoniczna = 'gama’ i 'triada’ to pojęcia nierozerwalne niczym ciało i dusza (gdy oddzieli się jedno od drugiego, o pacjencie możemy mówić w czasie przeszłym). Triada zawiera wszystkie dźwięki danej gamy w trzech akordach budowanych na I, IV i V jej stopniu.

Znajomość triady harmonicznej nie oznacza suchego przedstawienia powyższych faktów: warto znać tryb poszczególnych akordów oraz tzw. materiał dźwiękowy, czyli jakie dźwięki je tworzą (np. C-dur: T = c-e-g, °S  = f-as-c, D = g-h-d). To nie jest „zbędna” wiedza! Wszak za pomocą tychże akordów/dźwięków tworzymy harmoniczne opracowanie. Porównać to można do konieczności znajomości alfabetu, pojedynczych liter, z których dopiero budujemy sylaby, słowa, i całe zdania.

Na uczących się triady czyhają jednak podstępne pułapki: w tonacjach molowych pamiętać trzeba o podwyższeniu tercji dominanty (np. a-moll: D = e-gis-h), w dalszym etapie nauki uwzględnić musimy akordy jednoimienne (np. S°S) oraz poboczne, których tryb nie pokrywa się z trybem funkcji, np. (durowa) SII jest akordem molowym.

zasady rozwiązywania dysonansów = mają ogromne znaczenie w systemie dur/moll, u którego fundamentu leży m.in. zależność konsonansu od dysonansu. W praktyce polega ona na tym, że po akordzie dysonującym (np. D7 lub °S6) musi pojawić się współbrzmienie konsonujące (T). Skoro dysonans wprowadza w muzyce napięcie, należy je umiejętnie rozładować.

Ta niepozorna cecha naszego systemu dźwiękowego wyznacza wiele reguł, których niezachowanie uznawane jest za błąd harmoniczny (np. DT, konieczność rozwiązania dźwięku prowadzącego, septyma i nona rozwiązujące się w dół itp.).

 

lόgos + psyché

Przechodząc do predyspozycji intelektualnych oraz cech charakteru, poruszamy się po zagadnieniu indywidualnym dla każdego z osobna: nie ma dwóch ludzi identycznych, a każdy z nas otrzymał talenty na miarę swoich możliwości. Niewątpliwie ci, którzy mają szczególny dar myślenia harmonicznego, w lot czują pewne sprawy i nauka przychodzi im łatwiej. To prawda, ale nikt nam nie zabronił rozwijania „kapitału początkowego”.

Chociaż w nauce harmonii podstawą jest wiedza (czyli znajomość teorii), to jednak liczy się tu również logika, czyli umiejętność konsekwentnego i celowego myślenia: „dlaczego tak?”, „w jakim celu?”, „co dalej?”, „X wymusi następstwo Y, gdyż…”.

Praca nad wyszlachetnianiem umiejętności logicznego myślenia nie należy do zadań najłatwiejszych – do tego potrzeba chęci, cierpliwości oraz odpowiedniej ilości ćwiczeń. To samo dotyczy zgłębianiu zasad (nauki) harmonii: nie nauczymy się jej w czasie „między zupą a drugim daniem”. Nawet gdybyśmy wtedy czytali najmądrzejsze książki. Potwierdzają to liczne cytaty z podręczników, przytoczone przeze mnie we wspominanym już artykule.

Na koniec dodam, że w umiejętność logicznego myślenia warto inwestować! Sprawność ta przydaje się w codziennym życiu i znacznie ułatwia orientację w świecie pogrążonym w tzw. szumie medialnym.

 

práxis

No dobrze, ale skąd wiadomo, co zabrzmi dobrze, a co źle? Jak nauczyć się harmonicznego myślenia (logicznego prowadzenia głosów)? Kto ustalił, że po X musi być Y? Odpowiedź jest jedyna możliwa: przez praktykę. Im więcej prób i doświadczeń, tym więcej wniosków, tym bogatsza wiedza. Autorami naukowych traktatów nie są jacyś „mędrcy”, którzy po nieprzespanej nocy postanowili spisać swoje przemyślenia.

Szczęśliwie dla nas, nie musimy wyważać otwartych drzwi! Nie potrzeba nam na nowo odkrywać tych prawideł. W licznych traktatach (podręcznikach) mamy już spisane wskazówki przez tych, którzy dzielą się swoim doświadczeniem. Mamy bogatą literaturę – utwory, które gramy – one również stanowią niezwykle cenne źródło wiedzy. Aby z niej skorzystać, trzeba grać świadomie, tj. rozumieć, co się gra. A jeszcze innym sposobem jest zwyczajne granie konkretnych połączeń przy instrumencie, aby poznać je i przekonać się, jak brzmią.

Ośmielę się też stwierdzić, że nawet świadome słuchanie muzyki rozrywkowej może okazać się pożyteczne – o ile zadamy sobie odrobinę trudu, by przeanalizować współbrzmienie, które nas zaintryguje (i zweryfikować, czy jest ono dopuszczalne w myśl reguł harmoniki klasycznej). Jak widać, możliwości jest mnóstwo. Mądre powiedzenie głosi: „Kto chce, znajdzie sposób; kto nie chce, znajdzie wymówkę”.

 

télos

W poprzednim punkcie skoncentrowały się wszystkie omówione dotąd aspekty: teoria, logika oraz cechy osobowościowe. Trzeba przecież nazwać odpowiednie zjawisko, określić treść harmoniczną, odczytać funkcję itp. Konieczne jest precyzyjne myślenie i umiejętność dokonania podstawowej analizy, czyli rozpracowania całego konglomeratu dźwiękowego: a więc wysokości, czasu trwania, określenia współbrzmień oraz interpretacja powyższych wobec tego, co było przed chwilą i tego, co za chwilę nastąpi.

To żmudne zadanie i nieuczciwością byłoby liczyć na natychmiastowy sukces. Ale kiedy się już go osiągnie, czerpie się autentyczną satysfakcję z posiadanych umiejętności. Jednak to nie sama wiedza jest celem nauki harmonii: dysponując nieograniczonym wręcz wachlarzem środków, możemy w artystyczny sposób kreować muzyczną rzeczywistość. To ona jest wskaźnikiem wrażliwości estetycznej. Oto kwintesencja SZTUKI. Sztuki, którą zabija mechaniczne powtarzanie utartych schematów.

 

Czy Johann Wolfgang von Goethe parał się harmonią? Pewnie nie. Ale twierdził, że:

Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Sukces odnoszą ci, którzy potrafią zmusić się do pracy.Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)

I niech to będzie (p)odpowiedź na postawione u początku pytanie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *