„moje” organy

Korzystając z dobrodziejstwa międzysemestralnej przerwy, miałem okazję podziwiać odrestaurowany instrument Benjamina Liebeherra, znajdujący się w mojej rodzinnej parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Lubinie.

Zapraszam na małą relację!

Odnowione organy, trzeba przyznać, robią wrażenie!
Oko cieszą odnowione złocenia prospektu oraz jakość wykonania. Bardzo miłym akcentem są niepozorne detale – jak chociażby tabliczki z nazwami głosów, pozostawiona stara (zabytkowa) podłoga, czy odmienny kolor klawiszy niepochodzących z oryginalnego instrumentu – które dopełniają obrazu całości.

 

No ale organy to nie tyle prospekt, choćby i najpiękniejszy, ale żywy instrument! Zachowano większość głosów, niektóre z piszczałek odnowiono oraz dodano kilka nowych. Zmiana traktury z pneumatycznej na mechaniczną znacząco podniosła ekspresję instrumentu.

Dzięki uprzejmości Wojtka Banacha, organisty, miałem okazję zagrać na nich przez chwilę. I była to czysta przyjemność! Klawiatura mięciutka, reagująca na najdelikatniejsze muśnięcia palcem. Brzmienie jest jasne i selektywne, wręcz idealne do wykonywania barokowej literatury. W tym wszystkim ogromna szkoda, że → pan Wiesław Pilaciński nie doczekał tego momentu!

Organy odremontowano dzięki ofiarności parafian oraz ogromnemu wsparciu finansowemu Miasta Lubina. Z tego też względu instrument stał się od razu koncertowym, a kościół gromadzi melomanów. Przynajmniej raz w miesiącu odbywają się tam recitale.

W związku z tym organy doczekały się dokładniejszej prezentacji, którą można obejrzeć w Internecie. Zapraszam więc na jeszcze inną ciekawą wideo-opowieść: