popularne typy zadań (II)

Jak stworzyć ciekawe (dobre) opracowanie harmoniczne? — część druga.
Dzisiaj zmierzymy się z zadaniem z oznaczeniami funkcyjnymi.

Spróbujemy znaleźć odpowiedź na pytania:
Jak się z nim rozprawić? Od czego zacząć? Na co zwrócić uwagę?…

 

koń, jaki jest, każdy widzi

Zadanie z danymi funkcjami może wyglądać następująco:

K. Sikorski, Harmonia, zbiór zadań i przykładów, Kraków 2008, s. 11 (zadanie 33)

Przed przystąpieniem do opracowania musimy wpierw odczytać informacje „zakodowane” w takim lub podobnym ciągu symboli. I tak:

  • 33 to numer zadania w podręczniku (czyli z harmonicznego punktu widzenia informacja nieistotna),
  • F oznacza tonację F-dur (w tym miejscu warto przypomnieć sobie triadę),
  • dalej podano metrum,
  • (sk.) wskazuje układ skupiony (jeśli pamiętamy, dotyczy on pierwszego akordu; układ następnych współbrzmień wynika z obranego sposobu łączenia akordów i reguł je opisujących),
  • następnie mamy podaną treść harmoniczną (w postaci symboli funkcyjnych), którą należy rozpisać w chóralnym układzie czterogłosowym,
  • cyfry znajdujące się nad oznaczeniem funkcyjnym to pozycja akordu (składnik ten musi znaleźć się w sopranie), natomiast cyfry pod symbolem informują o postaci, czyli o przewrocie (nuta basowa).

Nawet tak „skąpa” ilość informacji jest wystarczająca. Możemy więc zabierać się do dzieła!

 

planowanie: etap bardzo ważny

Kiedy już ustaliliśmy ile i jakie znaki przykluczowe ma tonacja F-dur (jeden bemol) – i zapisaliśmy je w systemie nutowym, oraz kiedy przypomnieliśmy sobie triadę harmoniczną w tej tonacji, warto poświęcić chwilę czasu na rozplanowanie rytmu!

 

metrum (i rytm)

Dobre rozplanowanie rytmu to podstawa dobrze brzmiącego zadania!

Zwróćmy uwagę, że znajdziemy takty, w których występuje tylko jedna funkcja, w których mamy dwie zmiany akordów, trzy różne (inaczej zbudowane) współbrzmienia oraz z czterokrotną zmianą:

Najłatwiej poradzić sobie z taktem ostatnim: w metrum 4/4 jedynie cała nuta wypełni ten takt. Równie łatwo przedstawia się takt 6. – z czterokrotną zmianą układu: najprościej wykorzystać cztery ćwierćnuty.

Wydawać się może, że i takt 4. – dwiema D – jest dość oczywisty, bo zakłada wykorzystanie dwóch półnut. To prawda, choć to nie jedyne możliwości.
Do tematu niebawem wrócimy, a tymczasem skupmy się na pierwszej małej przeszkodzie, czyli taktom z trzema zmianami współbrzmień.

 

kilka możliwości

Gdyby konstrukcja była utrzymana w metrum 3/4, sprawa byłaby prosta. Mamy jednak takt parzystynieparzystą liczbę funkcji. Jak to podzielić?

Z logiką – to jedyna słuszna droga postępowania. Do dyspozycji mamy kilka możliwości, lecz fakt, którym funkcjom przypiszemy jakie wartości nie jest bez znaczenia.

Przeanalizujmy kilka wersji:

przykłady rozplanowania rytmicznego funkcji z pierwszego taktu zadania

Dwa pierwsze warianty wydają się oczywiste i dobre (= trudno im cokolwiek zarzucić).

Wariant nr 3, choć wykorzystuje znane już wartości rytmiczne (wersja 1 i 2), wprowadza synkopę. Rozpatrując jego użycie musimy odpowiedzieć na pytanie: czy wykorzystanie owej synkopy jest czymś uzasadnione? Czy rzeczywiście zależy nam na podkreśleniu D? Czy warto rozpoczynać melodię (zadanie) mniej typowym rozplanowaniem rytmu?
Wątpliwe. W związku z tym, wariant odrzucamy.

Warianty nr 45 pokazują jeszcze inne – i jeszcze mniej oczywiste – pomysły rytmicznego rozplanowania funkcji. Wersja 4 to rytmiczne dysproporcje: takt zaczyna się długo brzmiącą T, po której następują D i T – w bardzo krótkich wartościach rytmicznych. Wersja 5 zawiera podobne mankamenty, podkreślone dodatkowo synkopą.
Czy istnieje argument przemawiający za użyciem którejś z tych dwóch wersji? Z braku takowego, i te dwie należałoby odrzucić.

Wersja szósta, z triolą półnutową – choć zawiera wartości rytmiczne o jednakowym czasie trwania – jest grupą niemiarową. Czy spodziewalibyśmy się usłyszeć takie rozwiązanie w pierwszym takcie zadania? I dalej: a jak ono zabrzmi w połączeniu ze „standardowym” podziałem metrycznym?

Analogicznych wariantów można by mnożyć, co symbolizuje wielokropek umieszczony po ostatnim takcie przykładu. I zaręczam: im dalej brnęlibyśmy tą drogą, tym dalej byśmy odbiegali od sztuki muzycznej i „zdrowej” harmonii.

 

co więc wybrać?

Z zaprezentowanego wyżej zestawu jedynie warianty nr 1 i 2 okazały się optymalne.
Czy jednak oba mają tę samą (jednakową) wartość? Otóż nie! Oba warianty są równouprawnione rytmicznie, ale nie harmonicznie.

Jak pamiętamy, nie każda funkcja harmoniczna ma jednakową „moc”. Na pierwszym miejscu jest tonika – akord, który jest ośrodkiem danej tonacji i punktem odniesienia dla wszystkich pozostałych. Wskazane jest więc eksponowanie tego współbrzmienia. Z tego też względu, ilekroć mamy wątpliwość odnośnie do rytmicznego rozplanowania przebiegu harmonicznego, tonikę opracujmy nutą o dłuższej wartości.
No dobrze, ale T występuje na początku i na końcu pierwszego taktu – którą więc podkreślamy?

Tu zaś należy odwołać się do zagadnień rytmicznych: każda pierwsza miara jest mocna, akcentowana. We własność tę idealnie wpisuje się brzmienie o dłuższej wartości rytmicznej. Jeśli więc kiedykolwiek będziemy mieć wątpliwości, warto zapamiętać prostą regułę: dłuższa wartość pojawiająca się na początku taktu zawsze będzie zgodna z akcentem metrycznym, czyli będzie brzmieć naturalnie.

 

idąc dalej

W taktach nr 2 i 3 występują trzy współbrzmienia, ale do czynienia mamy z dwiema różnymi funkcjami. Ten argument może pomóc w wyborze optymalnej wersji, na przykład:

W takcie drugim niech SD trwają półnutę (D rozbita na dwie ćwierćnuty ze zmianą postaci akordu). W takcie trzecim T zajmuje trzy miary, a S – jedną. Wydłużenie jej do półnuty (ze jednoczesnym skróceniem T) spowoduje przestój w melodii. Nieprzekonanym proponuję zrealizować oba warianty jako zwykłe ćwiczenie rytmiczne, a wszystko stanie się jasne (i to nawet zanim usłyszymy gotową melodię!).

Zwróćmy też uwagę, że w zaproponowanej wersji pierwsze trzy takty opierają się na identycznym schemacie rytmicznym. Nawet jeśli odbiorca dzieła – słuchający przebiegu – nie zakonotuje tego faktu w swej świadomości, wyczuje podświadomie spójność przebiegu.

 

poprzednik i następnik

Na koniec rozważań rytmicznych chcę omówić takt centralny – z powtórzoną dominantą.

Logika podpowiada użycie dwóch półnut: identycznych wartości rytmicznych przypisanych do identycznej funkcji. Czyżby coś nam umknęło?

Zwróćmy uwagę na całokształt zadania. Znajdujemy się w miejscu centralnym – ośmiotaktowa melodia ma budowę okresową. Oznacza to, że wydzielić tu możemy dwa czterotaktowe odcinki: poprzedniknastępnik. Jak pamiętamy, zadaniem poprzednika jest wprowadzić napięcie, a rola następnika polega na jego rozładowaniu.

Odzwierciedlają to użyte funkcje: w takcie nr 4 fraza kończy się na D – jest zawieszona, domaga się kontynuacji. A skoro przebieg zostaje zawieszony, warto uspokoić ruch. Wobec powyższego lepszym wydaje się być następujący wariant rytmiczny:

Zanotowana jako ćwierćnuta, D w pozycji tercji, stanowi odbitkę następnika. Rytm zyskuje na sprężystości, która jeszcze silniej podkreśla aspekt melodyczny – rozwiązanie dźwięku prowadzącego w połączeniu D-T.

 

nie tracić nadziei

Zadanie liczy zaledwie osiem taktów. Na ten moment nie zapisaliśmy jeszcze ani jednej nuty. Wiem, że ilość dotychczas wykonanej pracy – wobec tego, co nas jeszcze czeka – może wydawać się ogromna i skomplikowana. Ale dzięki niej dysponujemy już doskonałą bazą do stworzenia czterogłosowego opracowania!

Istota harmonii nie polega na „rysowaniu nut” wedle jakichś zasad („bo tak„), ale na przemyśleniu całej konstrukcji. Wszak to z zestawienia odpowiednich akordów, wykorzystania odpowiednich środków, czy z wyboru odpowiedniego łączenia w sposób wtórny wypływają określone zasady postępowania, czy reguły łączenia akordów. Tak przynajmniej rozumiem słowa Marka Podhajskiego:

Nie łudźmy się bowiem, że zmuszając ucznia do "wkucia" reguł nauczyliśmy go harmonizowania. Istota połączenia akordów nie tkwi bowiem w ruchach głosów, ale w następstwie akordów, które regulowane jest przez zależności funkcyjne.Marek Podhajski (1938-2026)

 

praca w czterogłosie

Rozpocznijmy od szybkiego przypomnienia materiału dźwiękowego triady harmonicznej — T: f-a-c, S: b-d-f, D: c-e-g.

Możemy teraz zapisać dźwięki sopranowe i basowe, które wskazują nam cyfry nad lub pod oznaczeniem funkcyjnym. Ponieważ autor zadania narzucił układ skupiony, pierwszy sopranowy dźwięk zapisuję w oktawie razkreślnej:

dźwięki wskazane pozycją i postacią funkcji

Kolejną sprawą jest uzupełnienie dwugłosu nadrzędnego (określenie Jana Gawlasa). Są to głosy najlepiej słyszalne w całej konstrukcji, więc powinny być melodyjne. Uzupełnianie rozpoczynam od wykorzystania pewnej ukrytej podpowiedzi. 

Wiadomo, że I stopień gamy, tonika, jest najważniejszy. Dźwiękiem, który najlepiej go podkreśla, jest VII stopień gamy – dźwięk prowadzący, oddalony o sekundę małą od tonicznego ośrodka. Wspomniany półton jest w systemie temperowanym najmniejszą odległością między dwoma różnymi dźwiękami i domaga się odpowiedniego poprowadzenia, czyli rozwiązania.

Występuje on w akordzie dominantowym jako jej tercja. Wszędzie więc tam, gdzie symbol funkcyjny D występuje w pozycji lub postaci tercji, a po nim następuje T, dźwięk prowadzący musi postąpić o sekundę do góry. W naszym zadaniu miejsc takich jest sporo i wskazują je graficzne klamry:

Klamry przerywane to pośrednie rozwiązanie dźwięku prowadzącego. Ma miejsce tam, gdzie po D w I przewrocie zmienia się jeszcze jej postać, a rozwiązanie na T zostaje „odwleczone” i pojawia się w następnym takcie. Gwiazdki natomiast wskazują dźwięki nieopisane jako postać czy pozycja, które zostały osiągnięte jako logiczna kontynuacja linii melodycznej.

 

mała dygresja

Uważny czytelnik zwrócił pewnie uwagę na sopranową klamrę w pierwszym takcie, która obejmuje TS. To nie błąd. W skali majorowej tetrachord górny i dolny mają identyczną budowę: sekunda mała – dźwięk prowadzący – występuje między VII i VIII oraz III i IV stopniem. Takie stanowisko wyraża wprost Piotr Czajkowski (ostatni akapit):

P.I. Tchaikovsky, Guide to the Practical Study of Harmony, New York 2005, s. 19

 

powrót do meritum

Mając wypracowany dwugłos nadrzędny, pozostaje uzupełnić głosy środkowe:

 

Na koniec trzeba sprawdzić poprawność konstrukcji oraz „wygładzić” miejsca wymagające retuszów. Idąc tym tropem, zmodyfikowałem trzeci takt od końca. Jest dobrym miejscem dla stworzenia punktu kulminacyjnego. Pomysł dotyczy innego urytmizowania melodii sopranowej – z wykorzystaniem drobniejszych wartości; zmiany te wymusiły nieznaczną korektę basu. Nowsza wersja przedstawia się następująco:

W analogiczny sposób można udoskonalić takt przedostatni – otrzymując taki wariant:

…i tak można „bawić się” dźwiękami w nieskończoność…

 

zamiast zakończenia

Nie ulega wątpliwości, ze zadania z danymi funkcjami opierają się na muzycznej kreatywności. Zadanie to, jakkolwiek wyśmienicie wpisujące się w artystyczny aspekt sztuki muzycznej, może przysparzać problemów, zwłaszcza przy pierwszych próbach, na początkowym etapie nauki.

Warto więc dołożyć wysiłku i nie ulegać zwątpieniu, gdyż pokonawszy trudności wstępnego etapu, da się czerpać autentyczną satysfakcję z dokonanego dzieła. W tę filozofię wpisują się jakże prawdziwe słowa Goethego:

Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Sukces odnoszą ci, którzy potrafią zmusić się do pracy.Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *