wprowadzenie do nauki harmonii

Każdy wrześniowy powrót do szkolnej rzeczywistości jest dla niektórych początkiem harmonicznej przygody. Zanim jednak podejmie się ten trud, warto zdobyć pewne przygotowanie i zwrócić uwagę na kilka szczegółów.

Chcąc wyjść naprzeciw tym postulatom, zapraszam na kilka odcinków nowej serii poświęconej procesowi harmonicznego wtajemniczenia!

 

czym jest harmonia?

Wystarczy znajomość harmonii, aby doskonale zrozumieć wszystkie własności muzyki.Jean Philippe Rameau (1683-1764)

Zanim przystąpimy do sedna sprawy, warto zastanowić się:
które zagadnienia teoretyczne mają w nazwie określenie „harmoniczne”?

Zwróćmy uwagę, że niektóre harmoniczne zagadnienia są zawczasu „przemycane” w ramach przedmiotów takich jak kształcenie słuchu czy zasady muzyki. Odpowiedź jest dość prosta: to trzy zagadnienia:

  1. interwały harmoniczne (w przeciwieństwie do melodycznych)
  2. odmiana gamy minorowej (w opozycji do naturalnej)
  3. triada harmoniczna

I, niewątpliwie, w toku nauki harmonii, każdy z wymienionych obszarów jest fundamentem.

 

interwały

Zacznijmy od przypomnienia, że interwał zapisany melodycznie oznacza dwa dźwięki następujące kolejno po sobie, natomiast interwał wyrażony harmonicznie mówi o współbrzmieniu. I tym właśnie zajmuje się harmonia – jest nauką o współbrzmieniach.

Znajomość interwałów, umiejętność ich nazywania i oznaczania – choć nie wyczerpuje istoty harmonii – znacząco ułatwia poruszanie się w obszarach współbrzmień. Weźmy na przykład symbol 3>, jaki pojawia się w towarzystwie ºT°S: oznacza on tercję małą, gdyż taki właśnie rozmiar ma środkowy składnik tych akordów.

Niewiedza w tym zakresie może rodzić niepotrzebne frustracje, jeśli widząc symbol ’>’, wpadnie ktoś na pomysł, by zapisaną na pięciolinii nutę udekorować bemolem (pięknym, niewątpliwie, acz zupełnie zbędnym)…

No dobrze, ale zupełnie konieczna staje się biegłość w określaniu interwałów, kiedy otworzy się przed nami świat dźwięków obcych. Bez symboli tych ani rusz!

K. Sikorski, Harmonia, zbiór zadań i przykładów, Kraków 2008, s. 41
K. Sikorski, Harmonia, zbiór zadań i przykładów, Kraków 2008, s. 41

 

odmiana harmoniczna

W początkowym etapie nauki harmonii hasło to prawie zawsze dotyczy wyłącznie tonacji minorowych, w których wykorzystuje się odmianę harmoniczną.

O tym, skąd wzięły się odmiany gam i dlaczego się ich używa, pisałem już kiedyś. Jeśli więc kto objaśnienia zapomniał lub nieświadom, zapraszam → do lektury!

Niezależnie od tego, czy korzystamy z odmiany naturalnej, harmonicznej, czy jakiejkolwiek innej, trzeba mieć świadomość, że zawężamy pole harmonicznych manewrów. Używamy akordów gamowłaściwych, czyli złożonych z dźwięków występujących w danej odmianie.

A skoro o akordach mowa, to z całego ich mnóstwa, na początku wystarczy ograniczyć się do tzw. trójdźwięków głównych.

 

triada harmoniczna

Są to akordy budowane na I, IV i V stopniu tonacji, złożone wyłącznie z dźwięków gamowłaściwych.

W triadzie zawierają się wszystkie dźwięki danej tonacji, a więc dysponując wyłącznie triadą, można zharmonizować dowolną diatoniczną melodię. (Są wprawdzie pewne ograniczenia, ale to nie czas, by teraz zagadnienie wyjaśniać).

gama triada relacja

Powinno się unikać zbyt wielu akordów dysonujących (...). W triadzie harmonicznej leży prawdziwe piękno współbrzmień.Piotr Czajkowski (1840-1893)

 

’harmonia’ — etymologia słowa

Słowo ’harmonia ma pochodzenie greckie. Starożytni Grecy byli pierwszymi badaczami teorii muzyki (choć jeszcze w ich rozumieniu tego terminu) i z ich dziedzictwa korzystamy do dziś. Podobnie, jak w innych antycznych kulturach, słowo harmonia było wieloznaczne i charakteryzowało niemałą liczbę codziennych spraw:

Zygmunt Węclewski, Słownik grecko-polski, Warszawa 1884, s. 104

Krótkie omówienie:

  • spojenie, spójnia, środek, narzędzie… — harmonia to nauka o łączeniu akordów
  • słuszny, odpowiedni, umiar, symetria… — łączenie akordów jest celowe (nieprzypadkowe) i logiczne
  • zgodność, nastrój… — z umiejętnego (logicznego i celowego) połączenia powstaje piękna muzyka

Swoistą ciekawostką jest znaczenie «świadomy muzyki», co w moim odczuciu idealnie pasuje do cytatu Jeana Philippe Rameau, przedstawionego na początku wpisu

 

nieco bardziej muzycznie…

Istotę i zarazem zarys harmonii w ciekawych słowach przedstawił Kazimierz Garbusiński. Cytat wprawdzie wykorzystałem już we wpisie O HARMONII, ale sądzę, że warto go tu powtórzyć:

K. Garbusiński, G. Leńczyk, Melodie, cz. II, Tarnów 1928

 

Już zgrubnie wiadomo, czym jest harmonia. Spróbujemy teraz odpowiedzieć na pytania: jaki sens ma nauka o współbrzmieniach i do czego można ją wykorzystać.

 

cele

Aby znaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie: „harmonia — za jakie grzechy?”, trzeba by sięgnąć do podstaw programowych przedmiotu. Te jednak – jak pokazują niedawne reformy – lubią się zmieniać albo przynajmniej przybierać nowe (ale czy lepsze?) nazwy i definicje.

Ponieważ droga ta nie zawiedzie nas zbyt daleko, lepiej przewertować książki, by tam poszukać odpowiedzi. Tym sposobem można by wskazać tzw. cele podstawowe oraz cele wtórne.

 

cele podstawowe

Tych wyliczyć można kilka:

  1. poznanie dźwiękowego systemu dur-moll
  2. zrozumienie utworów muzycznych XVII-XIX w.
  3. przygotowanie do analizy form muzycznych
  4. kształtowanie wrażliwości muzycznej
  5. (przygotowanie do podjęcia dalszych studiów)

 

Krótkie uzasadnienie:

ad 1 i 2.
systemem dur-moll mamy do czynienia na co dzień. To jest nasz wspólny, choć często nieuświadomiony, język muzyczny. Kompozytorzy piszą utwory, posługując się nim, wykonujemy muzykę opartą w większości na skalach durowej i molowej, nadto wszechobecna muzyka rozrywkowa też chętnie z niego czerpie. Aby nie błądzić i nie szukać po omacku, szereg przedmiotów ogólnomuzycznych pomaga ten język zrozumieć i lepiej się nim posługiwać.

Nauka teorii w muzyce wtajemnicza w jej język, uczy prawideł logicznego w niej myślenia, słowem jest gramatyką, której znajomość jest zatem niezbędna nie tylko dla kompozytora lub nauczyciela, ale nawet dla każdego wykonawcy; bez niej niepodobna bowiem jest zrozumieć i oddać należycie myśli autora.Władysław Żeleński (1837-1921)

 

ad 3.
Nauka o formach muzycznych stanowi zwieńczenie całego cyklu nauki. Dla dokonania analizy niezbędna jest nie tylko ogólna wiedza muzyczna, znajomość historii muzyki, czy dobry słuch (pozwalający na wychwycenie istotnych niuansów). Istnieją jednak takie formy, u podstaw których leży plan harmoniczny: forma sonatowa, fuga, wariacje etc. [szerzej pisałem o tym → w tym artykule] Aby podołać bodaj najprostszej analizie dzieła muzycznego, tj. choćby wskazać poprzednik i następnik, wyczucie harmonii jest fundamentalne.

 

ad 4 i 5.
Sztukę od rzemiosła odróżnia wrażliwość i oryginalność. I odwrotnie: mechaniczne powtarzanie zabija kreatywność i jest przeciwieństwem artyzmu. Co więcej, wrażliwość nie ma górnej granicy! Znaczy to, że można (i trzeba) ją rozwijać stale, dążąc do perfekcjonizmu niemal asymptotycznie.

Każdy otrzymał talenty według własnej miary. Jedni osiągną swoje maksimum ukończywszy szkołę I stopnia, inni poprzestaną na poziomie szkoły średniej, a jeszcze inni – odpowiednio predysponowani – pokuszą się o studia wyższe. Inwestycja we własną wiedzę, umiejętności i wrażliwość, wykazywane nie tylko grą na instrumencie, jest niewątpliwie najlepszą z możliwych inwestycji, jakie w życiu można podjąć!

 

cele drugorzędne

Próżno szukać ich wyszczególnienia w literaturze, gdyż wynikają z istoty przedmiotu. To przedmiot bardzo specyficzny — dodajmy. W mojej ocenie przedstawiają się następująco:

  1. nauka logicznego myślenia
  2. praca nad charakterem wytrwałością

Oba zagadnienia wpisują się w pracę nad sobą – najlepszą inwestycję, o której już było. Napiszę więc, że w dzisiejszym świecie, w pełni zautomatyzowanym i niesprzyjającym kształceniu sprawności (logicznego) myślenia, jest to jedna z niewielu okazji do rozwoju tej umiejętności.

Na koniec dodam, że jeśli ktoś stwierdza, że harmonia boli, warto sprawdzić, czy aby przypadkiem nie jest to dyskomfort spowodowany koniecznością myślenia.

 

głowa do góry!

Ale spokojnie! Są takie aspekty harmonii, które nie wymagają szczególnego wysiłku. To właśnie między innymi dzięki nim obcowanie z tą materią może dawać mnóstwo satysfakcji. No i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: „Czy będzie łatwo”?

 

czy będzie łatwo?

Wielu zapewne chciałoby usłyszeć pocieszające słowa, że owszem – harmonia jest prosta, fajna i w zasadzie to sama wchodzi do głowy (i palców). Niestety, nie byłby to obraz rzeczywisty.

Trzeba uświadomić sobie, że trudność nauki wynika nie tylko z natury przedmiotu, ale w dużej mierze także z postawy samego uczącego się. Owszem, są tu zagadnienia wymagające wytężonej pracy intelektualnej, ale też istnieją kwestie, które znacznie ułatwiają naukę. Spójrzmy…

łatwo
trudno
przejrzyste zasady
poziom opanowania zasad muzyki
operowanie brzmieniem znanym
precyzyjne reguły i nowe definicje
możliwość słuchowej weryfikacji dobrej konstrukcji
mnogość tonacji (i akordów)
"czarować" można już nawet prostymi akordami
stałe odwoływanie się do poznanych już zasad
[talent i predyspozycje]
wymóg logicznego i sprawnego
myślenia

Jak to rozumieć? Zacznijmy od tego, co problematyczne.

 

trudno

Nie łudźmy się: bez znajomości alfabetu nie napiszemy nawet ’Ala ma kota’. Podobnie rzecz ma się z nauką harmonii — kto ma braki w zakresie szeroko rozumianych zasad muzyki, nauce harmonii nie podoła.

Nieodzownym warunkiem rozpoczęcia nauki harmonii klasycznej jest gruntowna znajomość systemu dur-moll, tj. gam durowych i molowych oraz interwałów.Jan Gawlas (1901-1965)

Zdarzało mi się obserwować zmagających się z samą ’teorią muzyki’, których dodatkowa ilość zasad harmonicznych „zmiotła” niczym tsunami. Powiedzieć, że przykry to widok, to nic nie powiedzieć. Potwierdza on jednak prawdę wyłuszczoną w poprzednim akapicie.

Kolejne reguły wynikają z wyjściowych zasad, które im lepiej opanujemy, tym mniej będzie trudności ze zrozumieniem innych.Jean Philippe Rameau (1683-1764)

Harmoniczne reguły są wzorcem przenoszonym na różne tonacje. Innymi słowy, kto nauczy się łączyć DT, będzie umiał to zrobić w 24 tonacjach. Liczba akordów jest skończona: mamy wszak 12 klas wysokościowych (w zakresie cc) i na każdym możemy zbudować trójdźwięki o czterech trybach. Nawet jeśli uwzględnimy enharmonię (np. akord Cis nie występuje w tonacji C-dur, ale Des — już tak), pojawia się spora liczba akordów, ale to wciąż liczba skończona.
Więc może prościej będzie odwrotnie? Spróbujmy: połączenie akordów GC, choć ciągle pozostanie takie samo, inaczej będziemy nazywać w różnych tonacjach: C-dur (DT), G-dur (TS), F-dur ((D)DD), e-moll (°TIII°SVI) itd.
Dlaczego o tym piszę? Poznanie harmonicznych reguł to zaledwie punkt wyjścia żmudnej wędrówki. Biegłość w tym zakresie, stanowiąca w mej ocenie realny probierz opanowania harmonii, osiągnąć można wyłącznie pracą i wytrwałym ćwiczeniem.

Pilnością i wytrwałością możesz bardzo wiele osiągnąć.Robert Schumann (1810-1856)

Oto specyfika harmonii. Tu się nie da pójść na skróty, tu się nie da „zakuć” na dzień przed sprawdzianem. Pod tym właśnie względem jest to przedmiot PRAKTYCZNY, funkcjonujący na identycznych zasadach, jak nauka gry na instrumencie.

Ze wszystkich działów teorii muzyki, nauka harmonii jest niewątpliwie jednym z najważniejszych i najobszerniejszych działów, dotyczy bowiem najbardziej istotnego i skomplikowanego elementu muzyki artystycznej, tj. tego, który przejawia się we współbrzmieniach dźwięków i w następstwach tych współbrzmień po sobie.Kazimierz Sikorski (1895-1986)

Ale… nie wolno się zniechęcać. Nim przejdziemy do spraw ułatwiających naukę, podrzucam jeszcze jeden inspirujący cytat:

Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Sukces odnoszą ci, którzy potrafią zmusić się do pracy.Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)

 

łatwo

Harmoniczne zasady to drogowskazy służące stworzeniu dobrej konstrukcji. Można w nich widzieć analogię do podstawowej zasady obowiązujących lekarzy: Primum non nocere, co się wykłada: Przede wszystkim nie szkodzić. Reguły te są precyzyjne; od stopnia ich opanowania zależy umiejętność (łatwość) ich użycia. I chociaż zasad można by wyliczać bez liku, cała harmonia sprowadza się w gruncie rzeczy do kilku wskazówek:

Do łączenia akordów potrzebujesz tylko trzech reguł:
1) unikaj kwint i oktaw równoległych;
2) unikaj postępu o interwały zwiększone;
3) unikaj ukośnego brzmienia półtonu.
Alfred Hill (1870-1960)

Jak się już rzekło, szkolna harmonia bazuje na znanym systemie dur-moll, zwanym funkcyjnym. Z brzmieniem tym oswajani jesteśmy od dziecka i podświadomie go wyczuwamy. Jeśli na harmonię spojrzymy PRAKTYCZNIE, czyli przez jej rzeczywisty pryzmat, znajdziemy tu ogromną pomoc w nauce, opierającą się na słuchowej weryfikacji. I odwrotnie: jeśli potraktujemy ją BEZPOSTACIOWO – a więc czysto teoretycznie, nigdy nie spamiętamy reguł, kontekstów i wyjątków i w konsekwencji będziemy nią obciążeni i zniechęceni.

Kiedy realizacja reguł jest niemożliwa, ostatecznym sędzią powinno być ucho.Karl Merz (1834-1890)

Na początku nauki zazwyczaj posługujemy się wyłącznie triadą harmoniczną. Dzięki temu, że w niej zawierają się wszystkie dźwięki danej gamy, możemy nią zharmonizować każdą diatoniczną melodię dowolnej tonacji! Mało tego, umiejętne operowanie triadą w zupełności wystarczy do stworzenia pięknej harmonii. Nie mój to wymysł, ale cytowane już słowa Piotra Czajkowskiego.

Powinno się unikać zbyt wielu akordów dysonujących (...). W triadzie harmonicznej leży prawdziwe piękno współbrzmień.Piotr Czajkowski (1840-1893)

Kwestię naturalnych predyspozycji pominę. Każdy otrzymał na miarę swych możliwości i każdemu powierzono zadanie pomnażania talentów. I choć decyzje w tym względzie można podejmować różne, głęboko wierzę, że inwestycja we własny rozwój jest najlepszą z możliwych.

 

ku pokrzepieniu serc…

Sporo treści, mnogo przestróg i multum argumentów.
Choćby wszystkie zapomnieć, na koniec zostawić chcę następujące przesłanie:

 

a jak osiągnąć harmoniczny sukces?

No dobrze, parafrazując klasyka: harmonia – jaka jest, każdy widzi

W trakcie lektury pochylaliśmy się nad istotą przedmiotu, poznaliśmy jego początki, założenia filozoficzne, podstawy merytoryczne i wymagania, jakie stawia wkraczającym w jej obszar. Proponuję teraz przewodnik po drodze do harmonicznego sukcesu.

Cóż, sprawa wydaje się prosta, choć – jak za chwilę się przekonamy – składa się na nią kilka istotnych wątków. Odpowiadając na postawione pytanie, posłużę się kolejnością aspektów wymienionych przeze mnie w manifeście O HARMONII. Będą to: teoria, predyspozycje intelektualne i cechy charakteru, praktyczny wymiar dyscypliny, a także jej „ostateczny” cel.

 

theoría

Jeśli chodzi o aspekt teoretyczny, istnieją takie działy zasad muzyki, których znajomość jest nieodzowna:

nazwy dźwięków, oktaw, znajomość klucza wiolinowego i basowego = sprawa elementarna i dość oczywista, więc pozostawię ją bez komentarza.

interwały (oraz ich przewroty) = umiejętność szybkiego określania interwałów w znaczący sposób ułatwia naukę harmonii. Biegłość w podawaniu ich nazw i rozmiarów (symbole, np. 3>, 2<), wskazywaniu liczby półtonów i przewrotów, a także budowaniu i odczytywaniu interwałów zapisanych na dwóch różnych pięcioliniach itd. to jeden z podstawowych wymogów przydatnych nie tylko w nauce realizacji konstrukcji czterogłosowej, lecz także znacznie ułatwiających poznanie systemu basu cyfrowanego.

akordy (oraz ich przewroty) = harmonia to nauka o budowaniu i łączeniu akordów. Są wśród nich trójdźwięki, czterodźwięki oraz jeszcze bardziej złożone postaci. Jeśli chodzi o trójdźwięki, to – na całe szczęście – istnieją tylko cztery ich tryby: >, o, +, <.

Ale czy na pewno? Kto dotarł do sympatycznego działu o wdzięcznej nazwie alteracje, wie, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej, punkt wyjścia, drzwi prowadzące do fascynującego i – zdaje się – wciąż nieprzeniknionego świata… (zobacz → tu). Nawiasem mówiąc, w większości podręczników dział ten jest traktowany bardzo ogólnie albo wręcz całkowicie pomijany (food for thought).

budowa gam durowych i molowych w różnych odmianach (przede wszystkim durowej naturalnej i molowej harmonicznej) = omówione powyżej twory, czyli dwu-, trzy- i wielodźwięki, to zaledwie początek; są one materiałem „surowym”, wyabstrahowanym. Miejscem ich konkretyzacji są poszczególne gamy – durowe i molowe – określane za pomocą znaków przykluczowych, mające swoje równoległe odpowiedniki i modyfikowane poprzez ingerencję w VI i VII stopień, dzięki czemu uzyskują kolejne odmiany.

Chociaż wszystkie powstały w oparciu o dwie proste skale, każda gama jest unikalna i ma swoją kolorystykę. Wiedzieli o tym już starożytni, komponując między innymi najważniejsze hymny wyłącznie w skali doryckiej. Mistrzowie baroku wypracowali natomiast tzw. retorykę tonacji, czyli przypisywanie poszczególnym gamom określonego zabarwienia (np. według J. Matthesona E-dur jest pełna zwątpienia, a g-moll – najpiękniejszą tonacją). Niektórzy kompozytorzy w określonych tonacjach stale wyrażali zaś najbardziej osobiste emocje, np. L. van Beethoven: c-moll – patos (pathetique), f-moll – namiętność (appassionato), Es-dur – bohaterskość (eroico).

triada harmoniczna = „gama” i „triada” to pojęcia nierozerwalne niczym ciało i dusza (gdy oddzieli się jedno od drugiego, o pacjencie możemy mówić w czasie przeszłym). Triada zawiera wszystkie dźwięki danej gamy w trzech akordach budowanych na I, IV i V stopniu.

Znajomość triady harmonicznej nie oznacza jednak suchego przedstawienia powyższych faktów. Warto znać tryb poszczególnych akordów oraz tzw. materiał dźwiękowy, czyli dźwięki, które je tworzą (np. C-dur: T = c-e-g, °S = f-as-c, D = g-h-d). To nie jest wiedza „zbędna”! Wszak za pomocą tych akordów i dźwięków tworzymy harmoniczne opracowanie. Można to porównać do konieczności znajomości alfabetu – pojedynczych liter, z których dopiero budujemy sylaby, słowa i całe zdania.

Na uczących się triady czyhają jednak podstępne pułapki. W tonacjach molowych trzeba pamiętać o podwyższeniu tercji dominanty (np. a-moll: D = e-gis-h). Na dalszym etapie nauki musimy uwzględnić akordy jednoimienne (np. S°S) oraz poboczne, których tryb nie pokrywa się z trybem funkcji, np. (durowa) SII jest akordem molowym.

zasady rozwiązywania dysonansów = mają ogromne znaczenie w systemie dur-moll, u którego fundamentów leży między innymi zależność konsonansu od dysonansu. W praktyce polega ona na tym, że po akordzie dysonującym (np. D7 lub °S6) powinno pojawić się współbrzmienie konsonujące (T). Skoro dysonans wprowadza w muzyce napięcie, należy je umiejętnie rozładować.

Ta niepozorna cecha naszego systemu dźwiękowego wyznacza wiele reguł, których niezachowanie uznawane jest za błąd harmoniczny (np. DT, konieczność rozwiązania dźwięku prowadzącego, rozwiązywanie septymy i nony w dół itp.).

 

lόgos + psyché

Przechodząc do predyspozycji intelektualnych oraz cech charakteru, wkraczamy na obszar indywidualny dla każdego z nas. Nie ma dwóch identycznych ludzi, a każdy otrzymał talenty na miarę swoich możliwości. Niewątpliwie ci, którzy mają szczególny dar myślenia harmonicznego, w lot wyczuwają pewne zależności i nauka przychodzi im łatwiej. To prawda, ale przecież nikt nie zabronił nam rozwijać naszego „kapitału początkowego”.

Chociaż w nauce harmonii podstawą jest wiedza, czyli znajomość teorii, liczy się również logika – umiejętność konsekwentnego i celowego myślenia: „dlaczego tak?”, „w jakim celu?”, „co dalej?”, „X wymusi następstwo Y, gdyż…”.

Praca nad rozwijaniem umiejętności logicznego myślenia nie należy do zadań najłatwiejszych – potrzeba do niej chęci, cierpliwości oraz odpowiedniej liczby ćwiczeń. To samo dotyczy zgłębiania zasad harmonii: nie nauczymy się jej w czasie „między zupą a drugim daniem”. Nawet gdybyśmy w tym czasie czytali najmądrzejsze książki. Potwierdzają to liczne cytaty z podręczników, które przytoczyłem we wspominanym już artykule.

Na koniec dodam, że w umiejętność logicznego myślenia warto inwestować! Sprawność ta przydaje się w codziennym życiu i znacznie ułatwia orientację w świecie pogrążonym w tzw. szumie medialnym.

 

práxis

No dobrze, ale skąd wiadomo, co zabrzmi dobrze, a co źle? Jak nauczyć się harmonicznego myślenia – logicznego prowadzenia głosów? Kto ustalił, że po X musi być Y?

Odpowiedź jest jedyna możliwa: przez praktykę. Im więcej prób i doświadczeń, tym więcej wniosków, a tym samym – bogatsza wiedza. Autorami naukowych traktatów nie są przecież jacyś „mędrcy”, którzy po nieprzespanej nocy postanowili spisać swoje przemyślenia.

Szczęśliwie dla nas nie musimy wyważać otwartych drzwi! Nie potrzeba nam na nowo odkrywać tych prawideł. W licznych traktatach i podręcznikach mamy już spisane wskazówki tych, którzy dzielą się swoim doświadczeniem. Mamy również bogatą literaturę – utwory, które gramy – a one także stanowią niezwykle cenne źródło wiedzy.

Aby z niej skorzystać, trzeba grać świadomie, czyli rozumieć, co się gra. Innym sposobem jest zwyczajne granie konkretnych połączeń przy instrumencie, aby je poznać i przekonać się, jak brzmią.

Ośmielę się też stwierdzić, że nawet świadome słuchanie muzyki rozrywkowej może okazać się pożyteczne – o ile zadamy sobie odrobinę trudu, by przeanalizować współbrzmienie, które nas zaintrygowało, i zweryfikować, czy jest ono dopuszczalne w myśl reguł harmoniki klasycznej.

Jak widać, możliwości jest mnóstwo. Mądre powiedzenie głosi: „Kto chce, znajdzie sposób; kto nie chce, znajdzie wymówkę”.

 

télos

W poprzednim punkcie skoncentrowały się wszystkie omówione dotąd aspekty: teoria, logika oraz cechy osobowościowe. Trzeba przecież nazwać odpowiednie zjawisko, określić treść harmoniczną, odczytać funkcję itp. Konieczne jest precyzyjne myślenie i umiejętność dokonania podstawowej analizy, czyli rozpracowania całego konglomeratu dźwiękowego: określenia wysokości i czasu trwania dźwięków, rozpoznania współbrzmień oraz interpretacji wszystkich tych elementów w odniesieniu do tego, co wydarzyło się przed chwilą i co nastąpi za moment.

To żmudne zadanie i nieuczciwością byłoby oczekiwać natychmiastowego sukcesu. Kiedy jednak uda się go osiągnąć, czerpie się autentyczną satysfakcję z posiadanych umiejętności.

Jednak sama wiedza nie jest celem nauki harmonii. Dysponując niemal nieograniczonym wachlarzem środków, możemy w artystyczny sposób kreować muzyczną rzeczywistość. To właśnie ona jest sprawdzianem wrażliwości estetycznej.

Oto kwintesencja SZTUKI. Sztuki, którą zabija mechaniczne powtarzanie utartych schematów.

Czy Johann Wolfgang von Goethe parał się harmonią? Pewnie nie. Ale twierdził, że:

Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe. Sukces odnoszą ci, którzy potrafią zmusić się do pracy.Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)

I niech to będzie (p)odpowiedź na postawione na początku pytanie o harmoniczny sukces.

A wszystkim, którzy podejmą harmoniczną rękawicę, życzę wytrwałości, sukcesów i czerpania nieustannej inspiracji, jaką harmonia oferuje! 🙂