zwrot tristanowski

Dla jednych to współbrzmienie dysonujące.
Dla drugich – akord zamykający erę systemu dur-moll.
Dla następnych – drzwi do harmoniki XX wieku.
A dla jeszcze innych fascynujący fenomen brzmieniowy.

Mowa oczywiście o zwrocie tristanowskim, którego istotę „do dziś wielu muzykologów stara się wyjaśnić”.

 

skąd to się wzięło?

W 1858 roku Richard Wagner (1813-1883) skomponował dramat muzyczny Tristan i Izolda. Wstęp do tegoż dzieła (Vorspiel) otwiera jeden z najważniejszych zwrotów muzycznych w dziejach muzyki klasycznej:

Pojęcie „najważniejszy” nie oznacza jednak „najbardziej znany”. Chodzi raczej o jego istotę oraz to, co spowodował. A ’namieszał’ niemało.

 

sprawczość

https://tmms.co.uk/richard-wagner-the-father-of-music-drama-1813-1883/

Komponując muzykę do dramatu muzycznego Tristan i Izolda, Richard Wagner zapewne nie zdawał sobie sprawy, jakim kamyczkiem uruchamiającym lawinę będzie pierwsze współbrzmienie Vorspielu. Żyjąc i tworząc w XIX wieku, świadom był rozmaitych alteracji, licznych zboczeń, upodobania do chromatyki oraz tego wszystkiego, co służyło maksymalnej ekspresji.

Będąc wiernym własnej zasadzie przyświecającej idei dramatu muzycznego, muzykę chciał podporządkować akcji. Ta zaś opisywała dzieje kochanków – Tristana oraz Izoldy. Nieprzypadkowy jest więc charakter muzyki. Aby uwypuklić tragizm postaci, postanowił rozwiązanie współbrzmienia dysonansowego odwlec w czasie. Zdaniem niektórych pojawia się ono dopiero pod koniec całego dzieła. Uzyskany tym samym efekt złamał jedną z podstawowych zasad systemu dur-moll, domagającej się rozwiązania nasyconych akordów.

A stąd niedaleka już droga do dalszego przekraczania norm estetycznych, upodobania w dysonansach, atonalności i specyficznej muzyki dwudziestego stulecia…

 

istota

Jak się rzekło we wstępie, istota akordu do dziś fascynuje i rozpala dyskusje.
Już nawet sama interpretacja funkcyjna daje dwie możliwości: widzieć w nim moll subdominantę bądź dominantę wtrąconą – obie w formie zalterowanej i z dźwiękami opóźnionymi.

Natury akordu nigdy nie wyczerpuje jednak sam opis funkcyjny. Harmonia – która wyraża się we współbrzmieniach – oddziałuje na nas tym, co dociera do naszych uszu. A w zwrocie tristanowskim dzieje się wiele, również za sprawą odpowiedniej instrumentacji dzieła.

Nader ciekawe omówienie przedstawili Stephen Fry oraz Stefan Mickisch w dokumencie zrealizowanym dla BBC. Oto przetłumaczony fragment dedykowany zwrotowi tristanowskiemu:

 

 

 

 

 

zamiast zakończenia

Cytowany we wstępie Piotr Kałużny, autor ⇒ książki poświęconej skalom muzycznym wiąże charakterystyczny akord z pewną skalą, dla której jest on zupełnie naturalnym współbrzmieniem. Pisze tak:

P. Kałużny, Skale muzyczne we współczesnej harmonii tonalnej, Poznań 1994, s. 13

Czy rzeczywiście Wagnera można łączyć ze skalowością charakterystyczną dla muzyki rozrywkowej? Wątpię. Ale jest to interesująca interpretacja.

Można by również zapytać, czy bez zwrotu tristanowskiego istniałaby dziś muzyka rozrywkowa (i w jakim kształcie) – skoro rzekło się, że był on przyczynkiem do odejścia od systemu dur-moll.

Ale to temat na zupełnie inną opowieść…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *