sylwetki mistrzów: ks. A. Chlondowski

Kontynuując sagę „harmonicznych mistrzów”, chcę dziś przedstawić sylwetkę Antoniego Chlondowskiego.

Postać to nader interesująca. Był wszak księdzem, doktorem filozofii, muzykiem, autorem licznych pieśni kościelnych oraz założycielem i pierwszym dyrektorem przemyskiej szkoły dla organistów. Specjalnie dla potrzeb tej placówki przygotował podręcznik do nauki harmonii.

Prywatnie zaś pochodził ze znanej wówczas rodziny, choć fakt ten skrywał właśnie pod przybranym pseudonimem, pod którym był najlepiej rozpoznawalny…

 

moja historia (I)

Szczerze powiedziawszy, nie potrafię sobie przypomnieć kiedy, ani w jakich okolicznościach zetknąłem się z jego nazwiskiem. Najprawdopodobniej było to związane z melodyjnymi pieśniami kościelnymi jego autorstwa, które tym właśnie zwróciły moją uwagę. A kiedy okazało się, że należał on do zgromadzenia salezjanów, którzy posługiwali w mojej parafii, musiałem dowiedzieć się więcej!

 

ks. Antoni Chlondowski

ks. Antoni Chlondowski

Antoni Wiktor Hlond, znany w świecie muzycznym pod pseudonimem „Chlondowski”, urodził się 13 czerwca 1884 roku w Kosztowach na Górnym Śląsku i był piątym z dwanaściorga rodzeństwa.

Jego dwaj starsi bracia, Ignacy i August, wstąpili do zgromadzenia salezjańskiego we Włoszech. Ignacy został misjonarzem w Ameryce Południowej, a August doczekał się godności biskupiej i kardynalskiej (w 1992 roku rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny). Najmłodszy zaś, Klemens, obrał drogę koadiutora, czyli brata zakonnego.

Młody Antoni postanowił pójść za ich przykładem. W 1899 roku wstąpił do nowicjatu salezjańskiego, a po rocznym okresie formacji przywdział sutannę i złożył śluby, przez które na stałe związał się ze zgromadzeniem. Święcenia diakonatu przyjął w 1908 r., a w następnym został prezbiterem.

 

wykształcenie (muzyczne)
jedna z pierwszych kompozycji (1904 r.)

Po ukończeniu nowicjatu odbył studia filozoficzne w Rzymie. Jednocześnie u ks. Raffaele Antolisei, salezjanina, pobierał prywatne lekcje gry organowej, harmonii i kompozycji. Ich owocem było wydanie drukiem pierwszych utworów. Ponieważ ukazywały się w drukarniach zagranicznych, kompozytor sygnował je pseudonimem „Chlondowski”, podkreślając polskie pochodzenie.

Gdy pierwsze kompozycje zostały życzliwie przyjęte, przełożeni postanowili wysłać ks. Antoniego na studia do Wyższej Szkoły Muzyki Kościelnej w Ratyzbonie. 15 stycznia 1911 roku rozpoczął się skrócony, półroczny kurs, w którym uczestniczył ks. Hlond. Bardzo szybko został doceniony przez grono pedagogiczne. Jak podaje ks. Paweł Golla, jego wieloletni współpracownik:

Jakim zaś uznaniem grona profesorów cieszył się ksiądz Antoni Hlond,
jakie postępy poczynił w kompozycji i jak wiele skorzystał na tej uczelni,
można wywnioskować stąd, że przy egzaminach końcowych zwolniono go z większości przedmiotów, a z tych nielicznych, z których składał
egzaminy, otrzymał stopień celujący.

(J. Ślósarczyk, Historia Prowincji św. Jacka Towarzystwa Salezjańskiego w Polsce, Pogrzebień 1969, t. 6, s. 109)

 

działalność na ziemi polskiej
A. Chlondowski, Nauka harmonji, Przemyśl 1929

W roku 1916, w wyniku starań biskupa Józefa Pelczara, została utworzona w Przemyślu szkoła dla organistów – najważniejsze muzyczne dzieło salezjańskie w Polsce. Kierownictwo objął w niej ks. Antoni Hlond. Była to jedyna taka szkoła o charakterze ogólnopolskim. Dla jej potrzeb ks. Chlondowski opracował własny podręcznik do harmonii, pisał niezbędne utwory i ćwiczenia. Kiedy w 1924 roku opuszczał placówkę, szkoła była już powszechnie znana i doceniana również przez władze oświatowe.

W latach 1925-1930 ks. Hlond piastował zaszczytną funkcję inspektora – przełożonego wszystkich salezjanów z prowincji północnej. Z tego okresu pochodzi wiele utworów, m.in. Ecce Sacerdos Magnus op. 44 z 1925 roku, które autor zadedykował swojemu bratu Augustowi z okazji jego konsekracji biskupiej oraz Msza polska op. 58, napisana w roku 1930. Zyskała ona pochlebną opinię Feliksa Nowowiejskiego, któremu kompozytor przesyłał swe utwory do recenzji.

W roku 1931 roku ks. Hlond został mianowany proboszczem warszawskiej bazyliki pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dał się tam poznać jako doskonały organizator, a w uznaniu zasług na polu pracy społecznej, z rąk prezydenta stolicy, otrzymał 10 listopada 1937 roku Złoty Krzyż Zasługi.

W pierwszych miesiącach wojennej okupacji ks. Hlond udzielał się społecznie, lecz kiedy przez wzgląd na pokrewieństwo z kardynałem zaczęły mu grozić prześladowania, w lutym 1940 roku opuścił Warszawę i pod przybranym nazwiskiem, jako Józef Michalec, skrył się w Wólce Pęcherskiej.

 

lata powojenne
ks. Antoni Chlondowski

Podczas ponad dziesięcioletniego pobytu w Wólce Pęcherskiej ks. Chlondowski skomponował wiele utworów. Tam przygotowywał Antologię organową – zbiór, który miał zawierać najbardziej wartościowe utwory organowe polskich twórców. Pod koniec 1956 roku Antologia organowa miała ukazać się drukiem, jednak wydawca musiał wycofać się z tego przedsięwzięcia z powodu ograniczeń narzuconych przez państwo. Jej rękopis, niestety, zaginął w wydawnictwie.

Ks. Chlondowski pragnął utworzyć Zrzeszenie Księży Muzyków, którego celem byłoby propagowanie haseł cecyliańskich, szerzenie zamiłowania do chorału gregoriańskiego oraz rewizja śpiewnika kościelnego i jego ujednolicenie zarówno pod kątem tekstu, jak i melodii. Po uzyskaniu zgody episkopatu, podjął prace organizacyjne. Kiedy był bliski finału, 28 października 1949 roku aparat państwowy arbitralnie rozwiązał nowe zrzeszenie, przekreślając jego działalność.

Zbiór 225 łatwych preludiów

W planach było także założenie szkoły działającej na wzór ratyzbońskiej Wyższej Szkoły Muzyki Kościelnej, jednak ks. Chlondowskiemu zabrakło już sił a może – przede wszystkim – możliwości dla zrealizowania tego projektu.

Pod koniec życia kompozytor wydał swoje ostatnie dzieło: Zbiór 225 łatwych preludiów, które krytyka oceniła bardzo wysoko (⇒ kilka przykładów). Był to także okres katalogowania własnej twórczości, w czym pomagał mu ks. Paweł Golla.

Kiedy ks. Hlond poczuł, że siły go opuszczają, zapragnął powrócić do współbraci. Przez tydzień pakowano jego rękopisy i publikacje, które zdołano pomieścić w czterdziestu skrzyniach. 3 października 1962 roku przybył do nowicjatu salezjańskiego w Czerwińsku, gdzie miał zapewnioną opiekę. Od stycznia 1963 r. stan jego zdrowia coraz bardziej się pogarszał, aż zmarł 13 maja. Odszedł w opinii świętości (jego nazwisko wymienia Jerzy Mrówczyński, Polscy kandydaci do chwały ołtarzy, Wrocław 1987, s. 274).

Imponujący dorobek kompozytorski – ponad 4 000 dzieł – obejmuje utwory sakralne i świeckie, różnego stylu i przeznaczenia, z których ponad tysiąc ukazało się drukiem: tak w kraju, jak i za granicą. Szczegółowy wykaz dzieł przedstawiła Maria Wacholc w monografii poświęconej salezjańskiemu kompozytorowi: Ks. Antoni Hlond (Chlondowski), t. 1: Życie, działalność, twórczość kompozytorska, t. 2: Katalog twórczości kompozytorskiej, Warszawa 1996.

moja historia (II)

I tak oto od zwykłego zainteresowania melodią którejś z pieśni zacząłem zgłębiać temat, odkrywając kolejne ładne kompozycje oraz interesujące fakty z życia. Dzięki dobrodziejstwu kontaktu ze środowiskiem salezjańskim, zyskałem dostęp do chlondowskich muzykaliów, których część udało mi się zgromadzić.

 

język muzyczny

W jego twórczości wyraźnie dostrzegam trzy etapy:

1. „regensburski” – odznaczający się bogactwem inwencji melodycznej i harmonicznej, podpartej zagęszczoną fakturą polifoniczną (kliknij, by powiększyć):

2. okres średni – który wykazuje znaczne stonowanie środków przy jednoczesnym zachowaniu polotu w melodii i harmonii:

  

3. etap późny, „mistrzowski”, w którym wyzyskiwał maksimum ekspresji posiłkując się uproszczoną fakturą:

 

harmonika

No, ale środowisko muzyków kościelnych najbardziej ceniło ks. Chlondowskiego za jego harmonizacje. Nakładem Salezjańskich Szkół Muzycznych w Lutomiersku ukazały się zbiory akompaniamentów do pieśni kościelnych, zawierające liczne opracowania ks. Hlonda i innych muzyków salezjańskich. Analiza porównawcza tychże stanowiła temat mej pracy licencjackiej (ankietowe badania wykazały, że to właśnie harmonizacje ks. Chlondowskiego uznane zostały jako najciekawsze i najlepiej odpowiadające „duchowi” liturgii).

Z niemałym zainteresowaniem wczytałem się w jego podręcznik do nauki harmonii, chcąc poznać tajniki prostej a bogatej harmonizacji, ale… niewiele tam odnośnych wskazówek! Owszem – niektóre przykłady nutowe są interesujące, owszem – znalazłem kilka niezwykle trafnych uwag technicznych, jednak niestety żadna nie okazała się „instrukcją przepięknej i wzniosłej harmonizacji”.

Ewidentnie więc jest to kwestia talentu i muzycznego smaku:
pierwsze jest darem, ale nad drugim możemy i powinniśmy stale pracować.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *