sylwetki mistrzów: ks. K. Lewandowski

ks. K. Lewandowski (1901-1976)

Chcę dziś przedstawić kolejną postać, która odcisnęła na mnie swe muzyczne piętno.

Nie miałem okazji spotkać go osobiście, bo dzieliły nas pokolenia. Z dorobkiem jego życia zetknąłem się pośrednio i niejako przypadkiem. Był on wychowawcą i nauczycielem harmonii Wiesława Pilacińskiego, mojego organisty. A to właśnie jego gra była pierwszym impulsem do fascynacji światem współbrzmień i akordowych następstw.

Zapraszam zatem na opowieść o ks. Karolu Lewandowskim!

 

lata młodzieńcze

Karol Lewandowski przyszedł na świat 14 listopada 1901 roku w Warzymowie koło Konina. Pochodził z piętnastoosobowej rodziny o silnych korzeniach religijno-patriotycznych. Jego najstarszy brat, Leon, jako pierwszy wstąpił do zgromadzenia salezjańskiego, obierając drogę brata zakonnego. W niedługim czasie młody Karol został wysłany do Oświęcimia do tamtejszego gimnazjum salezjańskiego.

Ówczesne zakłady wychowawcze nie były wyłącznie szkołą, ale zapewniały opiekę przez okrągły rok. Surowy, niemal zakonny styl życia nie pozwalał w trakcie roku szkolnego na wyjazdy domowe, czy odwiedziny ze strony najbliższych. Wychowaniem zajmowali się salezjanie, a wzorce czerpano z włoskich tradycji z czasów św. Jana Bosko (1815-1888).

Życie zakładowe stanowiło więc dla Karola Lewandowskiego okazję do zdobycia wykształcenia oraz rozbudzenia pasji muzycznych. Tam, wraz z innymi kolegami, rozpoczął naukę gry na fortepianie, należał do orkiestry dętej i śpiewał w chórze. Będąc dobrze rokującym muzykiem, otrzymywał prywatne lekcje teorii od uznanych muzyków salezjańskich (m.in. A. Piechury i A. Hlonda). Podstawy harmonii poznał zaś pełniąc funkcję kopisty – przepisując kapelmistrzom nuty. To właśnie dyscyplinie harmonii zapisze się najchlubniej.

 

nauczyciel muzyki

Będąc w ostatniej klasie gimnazjalnej, postanowił zostać salezjaninem. Po złożeniu pierwszych ślubów oraz ukończeniu studiów filozoficznych, skierowano go do przemyskiej szkoły organistowskiej jako nauczyciela muzyki. Następnie pracował w Oświęcimiu, gdzie uczył łaciny, prowadził chór i orkiestrę oraz pełnił funkcję organisty. W tym okresie powstać miały jego pierwsze kompozycje, które niestety zaginęły. Studia teologiczne odbywał w Turynie, gdzie jednocześnie uczęszczał na kursy muzyczne. Tam też przyjął święcenia kapłańskie w 1930 roku.

Po powrocie do Polski posługiwał w Kielcach i Marszałkach, a w latach 1932-1936 pełnił funkcję kierownika szkoły organistowskiej w Przemyślu, gdzie prowadził zajęcia z harmonii, kontrapunktu, instrumentacji, organoznawstwa, opiekował się chórem i orkiestrą dętą.

Lata wojennej okupacji ks. Lewandowski spędził we Włoszech. Do Polski powrócił w roku 1946 i przez krótki czas pracował w Krakowie. Kiedy jeszcze w tym samym roku podjęto decyzję o ponownym uruchomieniu przemyskiej szkoły dla organistów, posłano tam ks. Lewandowskiego. Jest to niewątpliwie najistotniejszy okres jego muzycznej działalności. W tym czasie wydał bowiem własne akompaniamenty do pieśni kościelnych.

 

Salezjańska Szkoła Organistowska w Przemyślu

Zachowane źródła podają, że do zadań ks. Lewandowskiego należało nauczanie harmoniikontrapunktu. Prowadził również formy muzyczne, instrumentację, naukę gry na fisharmonii, organach i instrumentach dętych. Innym stałym zajęciem było głoszenie konferencji duchowych i prowadzenie lekcji dobrego wychowania.

W pierwszych powojennych latach ks. Lewandowski musiał ponadto zatroszczyć się o zapewnienie odpowiednich warunków bytowych. Remont i zakup instrumentów, renowacja pomieszczeń, ich doposażenie, pozyskanie wymaganych zgód i organizacja formalno-prawna stanowiły ogromne wyzwanie. Nie dziwi więc fakt, że spośród grona pedagogicznego to jego nazwisko wymienione zostało na pierwszym miejscu wśród osób najbardziej zasłużonych dla tejże szkoły.

Warto poznać opinie byłych wychowanków, którzy – mimo upływu lat – z wdzięcznością wspominają swojego nauczyciela. (źródło: Salezjańska szkoła organistowska w Przemyślu i jej likwidacja w roku 1963, red. R. Witalec, I. Witowicz, Rzeszów-Przemyśl 2007, s. 270-275)

Opiekunem od strony moralnej i religijnej był ks. Karol Lewandowski. Wykładał harmonię i uczył gry na fisharmonii oraz na instrumentach dętych. Miał własną metodę harmonizacji pieśni kościelnych, harmonizacji spokojnej, wzniosłej, wprowadzającej modlitewny nastrój podczas nabożeństw.
(Jan Piecuch, uczeń w latach 1951-1955)

Ks. mgr Karol Lewandowski – gruntownie wykształcony na Akademii św. Cecylii w Rzymie oraz w Padwie – wprowadzał nas w trudne arkana harmonizacji wszelkiego rodzaju pieśni oraz analizy utworów muzycznych. Czynił to z wielką żarliwością i swadą, darząc każdego ucznia wielką serdecznością. Lekcje z ks. Lewandowskim były dla nas wielką przygodą ze światem dźwięków, stwarzały bardzo serdeczny klimat oparty na wzajemnym poczuciu głębokiej sympatii i zrozumienia – zawsze można było przyjść [do niego] z nurtującymi [nas] problemami.
(Jan Sobieski, uczeń w latach 1954-1957)

Ks. prof. Karol Lewandowski, wykładowca harmonii. Nie będę odosobniony, jeżeli powiem, że dbał nie tylko o harmonię na papierze i w czasie gry, ale jakże zależało mu, abyśmy mieli harmonię ducha, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Prowadził również organy i instrumentację.
(Władysław Szurko, uczeń w latach 1955-1958)

 

ostatnie lata życia

Po dwunastu latach pracy w Przemyślu ks. Lewandowski został skierowany do Kielc. Najprawdopodobniej przyczyną zmiany placówki był osobisty konflikt z ks. Idzim Mańskim, który został kierownikiem szkoły w 1958 roku i przejął prowadzenie kilku przedmiotów, w tym „umiłowanej” harmonii.

W nowej placówce kompozytor pozostał już do końca życia i pełnił niemal wyłącznie posługę duszpasterską. Jedynie czasem zdarzało mu się zastępować organistę. Dał się poznać jako wzór pobożności i tytan pracy, nawet mimo swego wieku. Pod koniec 1975 roku stan zdrowia ks. Lewandowskiego zaczął się pogarszać; zmarł 25 marca 1976 roku.

Dorobek kompozytorski, szczegółowo cytowany we Wspomnieniu pośmiertnym, obejmuje oryginalne utwory orkiestrowe, chóralne (w tym także z towarzyszeniem instrumentów), sceniczne, harmonizacje do Śpiewnika kościelnego ks. J. Siedleckiego, adaptacje kompozycji własnych i obcych, zaginiony zbiorek preludiów organowych oraz wiersze na różne okoliczności.

Najpiękniejszym zaś świadectwem jego życia są słowa anonimowego ucznia:

Śp. ksiądz Karol Lewandowski, jako długoletni profesor salezjańskiej szkoły organistowskiej w Przemyślu, wykształcił szereg dobrze przygotowanych do zawodu organistów. Wielce rozmiłowany w muzyce, swoim talentem pedagogicznym umiał przekazać w przystępny sposób tajniki wykładanego przez siebie przedmiotu i harmonii. Nieustannie przemyśliwał nad sposobami jak najbardziej efektywnego nauczania tej dyscypliny muzycznej. Drzwi jego pokoju stały cały czas otworem dla uczniów szukających dodatkowych wyjaśnień. Codziennie po lekcjach poprawiał niestrudzenie, nieraz do później nocy, zeszyty z zadaniami z harmonii, by nazajutrz przedstawić chłopcom ich błędy i usterki, a potem pouczyć, jak należy ich unikać. Toteż tego rodzaju praca dawała świetne rezultaty. Uczniowie wychodzący z naszej szkoły mieli dobrze opanowaną tę dyscyplinę, poprawnie się nią posługiwali w grze na organach, umiejętnie konstruowali akompaniament do pieśni grywanych w czasie nabożeństw. Umiejętnościami zdobytymi u śp. księdza Karola Lewandowskiego bardzo często przewyższali swych kolegów z innych szkół muzycznych.
(fragment Wspomnienia pośmiertnego)

 

akompaniamenty do pieśni

Poziom wykształcenia muzyków kościelnych pierwszej połowy XX wieku pozostawiał wiele do życzenia. Nadto utrwalona w świadomości ogółu funkcja organisty, jako przypadkowego grajka, zdawała się potwierdzać, że akompaniowanie w czasie nabożeństw nie musi być wielką sztuką.

Nic bardziej mylnego. Stworzenie odpowiedniego akompaniamentu, służącego „oddaniu chwały Bogu oraz uświęceniu wiernych” (Sobór Watykański II, KL 112), a jednocześnie uwzględniającego charakter pieśni oraz jej tonalność (skale modalne, harmonika dur-moll) wymaga dobrego przygotowania. O poszanowanie ducha liturgii dopominało się wielu papieży, m.in. Pius X czy Pius XII.

Wychodząc naprzeciw tym postulatom, salezjanie nie tylko stworzyli placówkę kształcącą muzyków kościelnych, ale też pisali własne opracowania pieśni. Akompaniamenty te miały w pierwszej kolejności być pomocą dla młodych muzyków wkraczających w świat organistowski. Ksiądz Karol Lewandowski podjął się opracowania WSZYSTKICH pieśni zawartych w ówczesnym (1947 r.) wydaniu Śpiewnika kościelnego ks. J. Siedleckiego.

 

akompaniamenty do pieśni

Aranżacje ks. Lewandowskiego są urzekająco proste: tak harmonicznie, jak i fakturalnie. Nie znajdziemy tu wirtuozostwa, czy próżnej popisowości, lecz wzorcową wręcz realizację prawideł harmonicznych.

Płynność opracowania w dużej mierze jest zasługą spokojnych gamowych pochodów basowych. Całość spajają głosy środkowe, prowadzone z częstym zachowaniem dźwięków wspólnych (przypominają niekiedy nutę stałą). Akordy zmieniają się w równym pulsie, a to z kolei jest zasługą sprawnego operowania dźwiękami obcymi.

Harmonika, oparta na idiomach klasyczno-romantycznych, jest prosta, choć jednak interesująca. Brzmienie wzbogacają liczne wychylenia modulacyjne. Te najbardziej ciekawie brzmią, kiedy pojawiają się na ostatniej sylabie słowa, uniemożliwiając wiernym dobierania powietrza w nieodpowiednich miejscach. Do częstych zabiegów zaliczyć też można wymianę motywów, czyli operowanie analogicznymi zwrotami melodyczno-rytmicznymi, pojawiającymi się w (głównej) melodii pieśni.

Analiza porównawcza opracowań pieśni księży Chlondowskiego, Mańskiego i Lewandowskiego stanowiła przedmiot badań mojej pracy licencjackiej. Interesujące okazały się odpowiedzi ankietowanych – tak organistów, jak i osób nie będących muzykami. Zdaniem respondentów, opracowania ks. Karola Lewandowskiego były najprzystępniejsze, odpowiadały stylistyce śpiewu i stanowiły wzorzec towarzyszenia instrumentalnego w liturgii.

Harmonizacje te nie doczekały się dedykowanej publikacji za życia kompozytora. Wydawane były nakładem przemyskiej szkoły organistowskiej, wyłącznie 'do użytku wewnętrznego’. Uwagę zwraca oszczędność materiałów poligraficznych oraz miejsca, w związku z czym mamy do czynienia z 'układem ciągłym’ tekstu muzycznego, a nut nie podpisywano tekstem pieśni.

Opracowania te jednak doczekały się profesjonalnego wydania w 2005 roku przez Wydawnictwo Karmelitów Bosych. Oryginalna koncepcja została tu zachowana, tj. brak tekstu pieśni. Zmieniła się jedynie strona graficzna, w której każda pieśń zaczyna się w nowym systemie.

 

epilog

Powtórzę tu raz jeszcze, że ks. Karol Lewandowski był nauczycielem harmonii dla mojego organisty. To więc, czym nasiąkały moje uszy, stanowiło realizację nauk pobranych od jego mistrza. Nim fakt ten przebił się do mej świadomości, z niemałym zdziwieniem wertowałem wspomniane wyżej wydawnictwo, odkrywając znane z mego kościoła współbrzmienia w harmonizacjach nieznanego mi dotąd ks. Lewandowskiego.

Opracowania te, choć niewyszukane, chyba już na stałe będą dla mnie wzorcowe, zwłaszcza wobec bardzo prostej faktury i ciekawych środków harmonicznych. To zaś przypomina mi cytat z podręcznika Piotra Czajkowskiego: „Kto potrafi umiejętnie operować ograniczonym zasobem środków, ten może uważać się mistrzem harmonizacji„.

Dla mnie więc ks. Karol Lewandowski, salezjanin, jednym z mistrzów harmonizacji z pewnością był!

Zainteresowanych lekturą przywoływanego tu nieraz Wspomnienia pośmiertnego odsyłam ⇒ w to miejsce.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *