przewroty (III)

Drugi przewrót akordu jest postacią o szczególnym znaczeniu.

Z jednej strony ma specyficzne brzmienie, występuje tylko w kilku określonych kontekstach, a jego użycie podlega znacznym ograniczeniom. Z drugiej zaś — stanowi bardzo ważną i niezwykle użyteczną postać akordu, która znacząco podnosi wartość opracowania.

Zapraszam na spotkanie z interesującą postacią kwartsekstową!

 

akord w II przewrocie

Trójdźwięk, jeśli oparty zostanie na kwincie, będzie akordem w II przewrocie.
To już trzecie możliwe ułożenie dźwięków akordu, wynikające z przeniesienia o oktawę wyżej składników – prymy i tercji.

Nową postać charakteryzuje występowanie dźwięków oddalonych o kwartęsekstę od nuty fundamentalnej. Z tego też względu II przewrót nazywany jest postacią kwartsekstową.

W akordzie takim dwoi się kwintę, co wynika z właściwości akustycznych. Podwojenie prymy jest możliwe, choć pierwszeństwo powinna mieć kwinta. Do wyjątkowych sytuacji zaliczyć należy dwojenie tercji na tych samych warunkach, które dotyczyły I przewrotu. Chodzi o taką sytuację, przypomnijmy, kiedy sopran lub bas wykonuje melodię złożoną z dźwięków tegoż akordu.

 

UWAGA, WAŻNE!

Akord kwartsekstowy ma bardzo specyficzne brzmienie. Wynika ono z jego budowy.
Po pierwsze, słuch natychmiast wychwytuje surowe brzmienie kwarty – pierwszego interwału. Brzmienie to podświadomie odnotowujemy jako nietypowe, wszak w systemie dur-moll akordy mają budowę tercjową.

Po drugie, przez fakt dwojenia kwinty, świadomość nasza doznaje konfuzji. Pierwszą interpretacją intensywniej brzmiącego składnika jest uznanie go za prymę. Podwojenie kwinty, choć podyktowane względami akustycznymi, czyni zeń „fałszywą prymę”, która odwraca naszą uwagę.

Ponieważ harmonia jest nauką o współbrzmieniach, użycie akordu w II przewrocie — ze względu na przedstawioną właśnie specyfikę brzmienia — podlega znacznym ograniczeniom. Podkreślmy, że jest to pełnoprawna oraz niezwykle użyteczna postać trójdźwięku – jednak wymaga świadomego użycia i tylko w określonym kontekście harmonicznym.

 

’nigdy w życiu!’

Jeśli idzie o zakazy, to w myśl klasycznych zasad harmonii zabrania się:

    1. stosowania trójdźwięku kwartsekstowego na mocnej części taktu,
    2. łączenia z sobą dwóch akordów w II przewrocie.

Owe restrykcje wynikają, powtórzmy, ze specyficznego brzmienia akordu i nie mają nic wspólnego z wprowadzeniem zakazu na zasadzie kaprysu.

Czy (gdzież) więc wolno użyć tej formy trójdźwięku?

 

’ależ proszę bardzo!’

Jak się rzekło wcześniej, postać kwartsekstowa jest bardzo użyteczną formą. Dzięki umiejętnemu doborowi kontekstu harmonicznego – a więc: następstwa i rozwiązania – możemy osiągnąć płynne połączenia akordów, wprowadzić krok sekundowy w basie, a także wygładzić wszelkie niedoskonałości konstrukcji.

Zasady użycia podają wszystkie podręczniki polskich autorów. Jednak o wiele bardziej przemawia do mnie systematyka ukazana w literaturze anglojęzycznej. Przedstawię ją więc w nadziei, że i innym Czytelnikom przypadnie do gustu.

 

przejściowy akord 64

Występuje zawsze na słabej części taktu pomiędzy dwiema postaciami tej samej funkcji. Funkcją tą najczęściej jest T lub S.

Użycie trójdźwięku w II przewrocie w takim kontekście powoduje powiązanie głosów przez tzw. wymianę motywów, czyli zamienne zapisanie w skrajnych głosach dźwięków otaczającej go funkcji. Skutkuje to płynnym, melodyjnym postępem głosów skrajnych i minimalnym ruchem głosów środkowych. Układ taki jest szczególnie wygodny do grania.

 

pomocniczy akord 64

To najpłynniejszy sposób osiągnięcia akordu w II przewrocie. Występuje na słabej części taktu i oparty jest na dźwięku basowym zatrzymanym z poprzedniej funkcji. Pozostałe głosy naśladują wtedy ruch dźwięków pomocniczych – następuje wychylenie o sekundę, a następnie powrót na dźwięki akordowe.

Akord tak zapisany najczęściej będzie zamykał konstrukcję, stanowiąc dopełnienie kadencji doskonałej. Cechą charakterystyczną jest tu analogiczne zachowanie w innym głosie podwojonego dźwięku basowego (najczęściej w sopranie).

Możliwe jest także osiągnięcie akordu w II przewrocie ze zmianą w trzech pozostałych głosach, co częściej ma miejsce w trakcie przebiegu, niż przy kadencji końcowej:

arpeggio 64

Choć nazwa może kojarzyć się z czymś trudnym, jest to bodaj najprostszy przykład użycia akordu w II przewrocie. Występuje na słabej części taktu w znanej już konfiguracji, kiedy bas realizuje melodię po dźwiękach należących do danego akordu. Znamy tę konfigurację, bo pozwala ona nam chwilowo zdwoić tercję.

Co więcej, zwrot jest tak charakterystyczny dla muzyki fortepianowej, że kończy chyba większość sonat(in). Bo któż nie kojarzy charakterystycznych klauzul:

Muzio Clementi, Sonatina C-dur, op. 36 nr 1, cz. I
Ludwig van Beethoven, Sonatina G-dur, Anh. 5 nr 1, cz. I

 

kadencyjny 64

Jak sama nazwa sugeruje, będzie występował w kadencji. To akord o CECHACH trójdźwięku w II przewrocie, pełniący funkcję D64, czyli dominanty z podwójnym opóźnieniem. Tworzy on kadencję wielką doskonałą rozszerzoną.

Budując akord z podwójnym opóźnieniem dwoi się jego prymę, gdyż nie wolno dwoić dźwięków opóźnianych. Dominanta z podwójnym opóźnieniem ma więc podwojony dźwięk fundamentalny.

Skoro akord ma identyczne dźwięki jak DT, skąd wiadomo, którą z tych funkcji rzeczywiście pełni? Odpowiedzi są dwie:

  1. Współbrzmienia nie można interpretować jako T, bo byłby on oparty na kwincie. Takiej postaci zaś, w myśl klasycznych zasad, nie wolno stosować na mocnej części taktu.
  2. Sprawa stanie się oczywista po odwołaniu do brzmienia. Wystarczy zagrać dany fragment konstrukcji, by zorientować się, jaką funkcję słyszymy. I choć za każdym razem są to te same dźwięki, ich kontekst sprawia, że interpretujemy je jako funkcję dominantową, akord dynamiczny, zwiastun końcowej toniki.

 

I tak oto prezentuje się trójdźwięk w II przewrocie, we wszystkich możliwych kontekstach.
Chociaż podlega on ścisłym regułom użycia, stanowi nie tylko ważneużyteczne współbrzmienie, ale jest niezbędnym składnikiem każdej płynnejciekawie brzmiącej konstrukcji harmonicznej.

Jest jak „trudny kolega”, na którego trzeba znaleźć sposób, by przedrzeć się przez jego fasadę pozorów, a znajomość z którym może być bardzo opłacalna…
Oto i on — w postaci kwartsekstowej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *